Dwudziesto ośmio kilometrowa bida
Poniedziałek, 5 kwietnia 2010
· Komentarze(5)
Takie szwendanie sie po bliskich okolicach miasta. Miałem pałera, ale na początku muliłem strasznie. Potem już zapierdzielałem. Na końcu dopadły mnie sentymenty i włóczyłem sie jak dziadek czując zapach miasta, nieodległej młodości...
Jakoś ostatnio nie mam chęci na rower. Może dlatego że kompani do jazdy nie bardzo chcą śmigać razem, a ja znowu wolę teren, gdy każdy chce szosę. Napęd sie kończy, kasy na razie brak, a trzeba jakoś sie przygotować do wyjazdu na szlak.
Rano mielismy pojechać z Asią, ale jak zwykle Asi sie nie chciało:( szkoda.
Jakoś ostatnio nie mam chęci na rower. Może dlatego że kompani do jazdy nie bardzo chcą śmigać razem, a ja znowu wolę teren, gdy każdy chce szosę. Napęd sie kończy, kasy na razie brak, a trzeba jakoś sie przygotować do wyjazdu na szlak.
Rano mielismy pojechać z Asią, ale jak zwykle Asi sie nie chciało:( szkoda.










