Dwudziesto ośmio kilometrowa bida

Poniedziałek, 5 kwietnia 2010 · Komentarze(5)
Takie szwendanie sie po bliskich okolicach miasta. Miałem pałera, ale na początku muliłem strasznie. Potem już zapierdzielałem. Na końcu dopadły mnie sentymenty i włóczyłem sie jak dziadek czując zapach miasta, nieodległej młodości...
Jakoś ostatnio nie mam chęci na rower. Może dlatego że kompani do jazdy nie bardzo chcą śmigać razem, a ja znowu wolę teren, gdy każdy chce szosę. Napęd sie kończy, kasy na razie brak, a trzeba jakoś sie przygotować do wyjazdu na szlak.

Rano mielismy pojechać z Asią, ale jak zwykle Asi sie nie chciało:( szkoda.

Komentarze (5)

Widzę ze 2k km już prawie pękły, jestem z Ciebie dumny hehe :D:D

milosz 13:33 wtorek, 6 kwietnia 2010

Spoko, spoko. Ja mam teraz taką chcice na rower jak nigdy :D Środa, piątek i sobota mam wolne i nie zamierzam siedzieć w domu jak coś ;) I tez mam problem z resztką napędu :D

wlochaty 20:55 poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Masz rację ;/ w grupie się zajebiście jeździ ... chociaż moja maksymalna grupa liczyła 7 osób i było to z 6 lat temu ... teraz wszyscy powyjeżdżali i skończyło się ;/
Ale samemu też nie jest źle :D
Pozdrawiam !

sikor4fun-remove 20:40 poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Hehe nie zauważyłem:)

kundello21 16:41 poniedziałek, 5 kwietnia 2010

trzeba bylo dokręcic jeszcze 1 km :p

edghaar 15:36 poniedziałek, 5 kwietnia 2010
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!