Już mam dość rowerów...
Poniedziałek, 4 czerwca 2012
· Komentarze(3)
Przesyt rowerów. Czasami fajnie byłoby tak wsiąść na działający rower i nie myśleć o tym, że gdy sam sobie wszystkiego nie zrobię, to nic nie będzie dobrze działać.
O tym, że łańcuch, że napęd, że smarowanie, że opony, że klocki, że uszczelki, że amor, że centrowanie, że gripy, że pancerze, że linka, że zapowietrzone hample. Że to wszystko się psuje i trzeba przy tym grzebać.
Istna pandemonia.
Gdyby rower nie był tak świetnym wynalazkiem, to dawno rzuciłbym to w pierony i przestał przy tym grzebać. Jednak to jest coś.
Zaległych wpisów jest kilka, ale jakoś nie chce mi się pisać. Liczniki na rowerach, a nie chce mi się iść:P
O tym, że łańcuch, że napęd, że smarowanie, że opony, że klocki, że uszczelki, że amor, że centrowanie, że gripy, że pancerze, że linka, że zapowietrzone hample. Że to wszystko się psuje i trzeba przy tym grzebać.
Istna pandemonia.
Gdyby rower nie był tak świetnym wynalazkiem, to dawno rzuciłbym to w pierony i przestał przy tym grzebać. Jednak to jest coś.
Zaległych wpisów jest kilka, ale jakoś nie chce mi się pisać. Liczniki na rowerach, a nie chce mi się iść:P










