2 tysiaki, włerarju?

Niedziela, 23 września 2012 · Komentarze(5)
Musze się pogodzić z tym, że prawie 2tys km gdzieś sobie poszło i chyba nici z odnalezieniem w mojej głowie, gdzie ja to byłem. Ale ogólnie rzecz biorąc, czym więcej jeździłem, tym więcej miałem innych zajęć, które były po jeździe, a na BS niestety nie wystarczyło.
Jak to mawiał Górski: Gdy sytuacja jest beznadziejna, nie rób nic i poczekaj aż sytuacja jeszcze bardziej się skomplikuje.
Wziąłem sobie te słowa jak widać... gdzieś tam w łepet.

Teraz już będę wpisywał te moje pierdoły, choćby dlatego, że może kiedyś jak już zeświruje na punkcie rowerów, to lekarz psychiatra będzie mógł zbadać rozwój choroby.
Bo w zasadzie nie jest trudno ześwirować.

Budzę się, w pokoju mnóstwo rowerowych gratów. Jadę do pracy rowerem. W pracy naprawiam rowery. Wpadają koledzy, gadamy o rowerach. Wracam rowerem. Jadę po pracy na rower. Po powrocie grzebię w rowerze. Idę spać.
Amejzing, nie?

Komentarze (5)

Będę! (jak tomy ly dżons w ściganym) Będe!

kundello21 19:52 niedziela, 30 września 2012

Dobrze, że nie śpisz z rowerem :P

Petroslavrz 08:22 wtorek, 25 września 2012

Najpewniej zgubiłeś te 2 tys. km w Rzeszowie.
Zrób wpis "Dystans kwartalny po Rzeszowie" - 2000km i będziesz na głównej :P

Petroslavrz 08:20 wtorek, 25 września 2012

Żaden psychiatra nie pomoże na Cyklozę!!!!!
Ale wpisy rób systematycznie :)

rowerzystka 23:27 niedziela, 23 września 2012

Codzienne "klikanie" o rowerach byłoby właśnie cennym dopełnieniem. ;)

mors 21:55 niedziela, 23 września 2012
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!