Jeśli jakiś burak z piwem zajdzie Ci drogę, przyśpiesz :D
Niedziela, 30 września 2012
· Komentarze(5)
Dzisiaj szosowo na MTB, czyli wytrzymałościowa jazda. O dziwo udało mi się przejechać 75km bez ani jednego postoju (nawet na sikanie
)
Trasa Rzeszów Strzyżów i nazad.
Na uszkach miałem jakieś tam vocalo-trencowe grajstwo, bo przy tym sie faktycznie jedzie jak w transie. Dzisiaj było bardzo mało terenu, tyle co na kopalinie musiałem pchać rower lub nieść, bo błoto się strasznie lepiło do opon i nie dało się jechać.
Na początek zalew, przylasior, Lubenia i Babica. Później do góry Podzamczem i asfaltem na kopalinę. Wyasfaltowali tam kolejny kawał szutru...
Zjazd z Kopaliny do Strzyżowa. Później na ulicę Łąkową i docieram do Nowej Wsi obok Pstrągowej.
W Boguchwale jakiś typicho zachodzi mi drogę, a że jestem bicycle łarior, to wkurzony jeszcze przyśpieszyłem i koleś dostał po łapach (jakoś ostatnio to chce mi sie z maczetą jeździć...). Czy nie mają te ludziki co robić w niedziele, tylko chlać piwo jak wodę i to jeszcze w jakimś obskurnym zadupiu...
Żal mi ich. Nie wiedzą, że można inaczej żyć.
) Trasa Rzeszów Strzyżów i nazad.
Na uszkach miałem jakieś tam vocalo-trencowe grajstwo, bo przy tym sie faktycznie jedzie jak w transie. Dzisiaj było bardzo mało terenu, tyle co na kopalinie musiałem pchać rower lub nieść, bo błoto się strasznie lepiło do opon i nie dało się jechać.
Na początek zalew, przylasior, Lubenia i Babica. Później do góry Podzamczem i asfaltem na kopalinę. Wyasfaltowali tam kolejny kawał szutru...
Zjazd z Kopaliny do Strzyżowa. Później na ulicę Łąkową i docieram do Nowej Wsi obok Pstrągowej.
W Boguchwale jakiś typicho zachodzi mi drogę, a że jestem bicycle łarior, to wkurzony jeszcze przyśpieszyłem i koleś dostał po łapach (jakoś ostatnio to chce mi sie z maczetą jeździć...). Czy nie mają te ludziki co robić w niedziele, tylko chlać piwo jak wodę i to jeszcze w jakimś obskurnym zadupiu...
Żal mi ich. Nie wiedzą, że można inaczej żyć.










