Na wieś po szlifiere
Wtorek, 4 grudnia 2012
· Komentarze(3)
Musiałem, bo inaczej byłaby bida.
Niedługo właśnie tam się przeprowadzam. Plus jest taki, że będzie gdzie trzymac rowery i inne graty rowerowe no i własny dom, gdzie trzeba będzie od rana do wieczora coś poprawiać, remontować, utrzymywać, myć, sprzątać malować... Ojaaa!
Nie mówiąc już o tym co wokół domu ;)
A szlifiera, to miniszlifierka z małym wiertełkiem, by zakolcowac opony dla Asi. Siedziałem chyba do 23 i zrobiłem jedną oponę, ale chyba wyszła mi najlepiej.
Niedługo właśnie tam się przeprowadzam. Plus jest taki, że będzie gdzie trzymac rowery i inne graty rowerowe no i własny dom, gdzie trzeba będzie od rana do wieczora coś poprawiać, remontować, utrzymywać, myć, sprzątać malować... Ojaaa!
Nie mówiąc już o tym co wokół domu ;)
A szlifiera, to miniszlifierka z małym wiertełkiem, by zakolcowac opony dla Asi. Siedziałem chyba do 23 i zrobiłem jedną oponę, ale chyba wyszła mi najlepiej.










