Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2010

Dystans całkowity:707.40 km (w terenie 128.00 km; 18.09%)
Czas w ruchu:19:58
Średnia prędkość:19.95 km/h
Maksymalna prędkość:60.00 km/h
Liczba aktywności:14
Średnio na aktywność:50.53 km i 2h 29m
Więcej statystyk

Próba nowego aparatu w plenerze:)

Poniedziałek, 10 maja 2010 · Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia
Kilka dni temu kupiłem sobie aparat Kodak Z915:

Bardzo fajna maszynka na full manualu za niewielkie pieniądze. Właściwie to dopiero muszę go zrozumieć, co lubi, a czego nie;). No i mam nadzieję, że fotki będą zawsze lepsze niż z telefonu. No i ma 10krotny zoom co przy fotografowaniu pleneru często się przydaje. W zasadzie to w domu są już dwa duże kodaki:D Z1015 i z715, ale ten jest malutki.

Dzisiejsza jazda miała być terenowa, ale niestety w lesie było pełno wody, więc postanowiłem pojeździć polami. Pojechałem dzisiaj innymi drogami pod Krzyż w Niechobrzu. Jednak kółeczka na maszynach lepiej sie kręcą i czuć to.

Zjazd spod Krzyża to taka fajna jazda enduro. Praktycznie całą drogę jechałem od 38-41km/h :D jednak full to full:D Czysta przyjemność...

Kilka zdjęć nowym aparatem (wyższa kompresja):






Zoom na Krzyż z innej górki:


Tutaj zoom na kościół w Racławówce:


Rzeszów - Widok z Krzyża, ale jakość marna bo widoczność zła


Przy dużych zoomach brzegi są ciemniejsze, ale czego wymagać od takiego malucha:D

Gradowy sprint

Niedziela, 9 maja 2010 · Komentarze(0)
Na Kielanówkę i niestety nazad, bo zaczęło lać ostro i walić gradem:( Przez cały czas ścigałem sie z chmurą, ale ostatecznie mnie dopadła...

Jura - Szlak Orlich Gniazd - dzień 2

Sobota, 1 maja 2010 · Komentarze(5)
Dzień drugi to już mało terenu, ale za to cholerny deszcz przez większość drogi...
Nasze bunkry:


Tutaj relacja z pierwszego dnia

Rześki dzionek, ale pochmurny:(

Ekipa zgrana i przeciwdeszczowo ubrana

No i jazda w teren:



Tutaj Robert drążył skałę, a i jakaś dziewczyna chyba też była... ;)

W zasadzie nie było gdzie robić zdjęć bo pogoda była syfiasta...
Po mękach w deszczu musiałem wylewać wodę z butów, bo nie pomyślałem o tym że chociaż mam nieprzemakalny strój, to buty nie:p
Jakby ktoś pytał czy sie zapociłem to powiem że umiarkowanie, czyli prawie tak samo jak w mojej kurtce rowerowej. Należy tylko mieć pod spodem rowerowe ciuchy i jest spoko:)

No żrę czekoladę, która sie rozmokła

Dotarliśmy do ruin zamku w Ogrodzieńcu:

Taka panoramka z 6ciu zdjęć od Wujka:D

Deszcz przestał w końcu padać i zrobiło mi sie gorąco:


Potem Olsztyn i kolejne ruiny:



Dojechaliśmy do Częstochowy:




Wjeżdżamy do Klasztoru:


Na apel nie mogliśmy zostać, bo pociąg mieliśmy o 21.36 więc usiedliśmy wytyrani na dworcu, a nieopodal grało disco polo i śpiewali nawaleni ludzie:D
Zakupiliśmy kilka napojów energetycznych i dalej czekać na pociąg:

Długo jeszcze?


Na dworcu w Częstochowie było w miarę spokojnie

w Katowicach nam się nie podobało, bo obok rowerów kręcił się jakiś typek, który chyba udawał nawalonego, bo zerkał na rower Roniego.
Mieliśmy tam pociąg o 1.30 w nocy i dlatego czekaliśmy na dworcu prawie 2 godziny.

Okazało się że wsiedliśmy z rowerami do wagonu który odczepiają w Płaszowie i jedzie on do Krynicy:D ale konduktorka powiedziała że w Płaszowie mamy 20 minut na przeniesienie się z rowerami do właściwego wagonu, więc tak zrobiliśmy. Rower do dziś ma ślad farby z wagonu na korbie:p

Jakie to szczęście, gdy okazało się że wagon który przyczepili do Rzeszowa, był wagonem rowerowym:). Wpakowaliśmy tam rowery i wszyscy oprócz mnie, poszli kimać. Pilnowałem rowerów i wietrzyłem się przez okno, bo nie lubię spać w pociągu, chociaż koło 4 rano mnie dopadło na kilka minut.

Przyjazd o 6.30.

Skład wycieczki: Ja, Roni, Robert i nieobecny na BS Chicken22222 (Wujek chicken)