Wpisy archiwalne w miesiącu

Styczeń, 2012

Dystans całkowity:453.04 km (w terenie 199.00 km; 43.93%)
Czas w ruchu:25:09
Średnia prędkość:15.63 km/h
Maksymalna prędkość:46.00 km/h
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:37.75 km i 2h 30m
Więcej statystyk

Wszyscy robią podsumowania..

Wtorek, 3 stycznia 2012 · Komentarze(8)
Kategoria Moje zdjęcia
Mam i ja :D
Ha kurde! :D

U mnie sezon się nie skończył. Trwa cały rok bez przerwy. Żałuję tylko, że nie udało się w tym roku pojechać w Beskidy, oraz że ekipa się wyłamała i nadal jeździ tylko 4 osoby. A przecież Rzeszów to miasto rowerów. Nie wiem co się dzieje...

Ten rok za to był mocny od samego początku.

W styczniu w porównaniu do tego roku było jednak trochę śnieżku...

Luty - to kolejne dystanse. Sniegu mniej, za to przyjechał kolega z Stamper z Krk i zrobiliśmy we 3 (+Adapter) prawie setkę:


Kolejna setka z Piotrkiem, gdzie poczułem co to lód...

przy -6 :)

Luty to też poważniejsza awaria mojego czołga, gdzie musiałem samemu zrobić sobie oś wahacza i jakoś to skrzętnie uszczelnić.

Jakiś miesiąc rozważałem kilka wariantów, bo musiało byc to zrobione raz, a dobrze.

Marzec - zacząłem znowu pracować, a w zasadzie rozkręcać serwis rowerowy.

Rowerów było nawet całkiem sporo.
Mało jeździłem, chociaż było kilka setek.
Naprawiłem też wahacz w DB.

Kwiecień - Było kilka super wyjazdów. Szczególnie z Piotrkiem.
3 dniowa masakra w Bieszczadach i kilka jazd z Asią.





Maj - Wciąż dużo serwisu i przypływ kasy na wycieczki.
Do tego kilka niezłych wypraw z ekipą "sceniczną" :)
Padł rekord przewyższeń, chociaż nie wiem czy nie został pobity w poprzednim miesiącu...

Kolejne jazdy z Asią:)

Zdołałem też złożyć nowy rower, na maksymalnie tanich częściach, a jednak nie makrokesza:)


Oczywiście też był zapał na maratony, ale wystartowałem tylko w jednym...


Za to szło mi bajecznie w tym błotku:) Nowe oponki to jest to...
Miejsce 23, więc nie tak źle, jak na cyklokarpaty.

Czerwiec - Już porządnie rozkręcam siebię i Asię.

Zaliczam też 200km od zmierzchu do świtu, z nieugiętą ekipą Bikestats:


Cel, to góry Słonne. Ognisko i jedno piwo na pięciu:D

Dżungla w kopcach Jasienickich:


Zaopatrzyłem się też w łatki na cały sezon:p

oraz zrobiłem swój pierwszy w życiu łańcuch:D


Zakupiłem też kamerkę:


Lipiec - Oczywiście jak na złość, musiało lać cały lipiec... jakoś udało się jednak pojeździć między chmurami.

Zaliczone ciekawsze nieznane górki w okolicach Sanoka.


Sierpień - Oj się podziało:D Wymarzone jazdy w Bieszczady z Asią, czyli moją ukochaną bajkerką:)





Nieudana 300km wycieczka, ze względów logistyczno-kartograficznych:p

Dlatego Kona też z nami jest. Złączyliśmy się z dziewczynami... ;)
W tym miesiącu, moja Asia pobiła swoje rekordy zarówno w terenie jak i na szosie. Pierdyknęła sobie 2 razy prawie 200km.



Wrzesień - To rowerowa niechęć i zastój w kręceniu i prowadzeniu bloga. Wszystko przez pracę po 12h u wyzyskiwacza. Zrezygnowałem z pracy po miesiącu.

Październik - Serwis mojego domaina i dampera.

Niewiele jazdy, za to puściłem niezły spam, po wcześniejszych brakach...

Listopad - Zaczęła się pora zimnej jazdy. Przez co większość ekipy dała sobie spokój, ale za to odnalazłem nową grupę, z którą śmigam juz cały czas.

Grudzień - Dalszy ciąg w składzie nocnej ekipy. Praktycznie każdy zakupił lampkę na najmocniejszej diodzie i zasuwamy co wtorek i czwartek od 19 w tereny.


I to by było na tyle.

Łożycho Howitzera jest nie do zajechania

Wtorek, 3 stycznia 2012 · Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia
Po ponad 16 tysiącach km, nastał czas na wymianę łożyska w suporcie.
Jak się później okazało, wcale nie musiałem tego robić. Luzy które miałem, to wina źle zamontowanych misek. Po prostu zapomniałem podłożyć jednej podkładki, przez co łożysko było za płytko w misce i miało luz.
Z tej właśnie strony (lewa miska) złapało ono przez tą nieosiowość, maluśkie chrobotanie, więc profilaktycznie wymieniłem je na nowe. Prawa strona jest praktycznie jak nowa. Solidny suport. Ogólnie SRAM robi solidne rzeczy w sam raz dla mnie. Może kiedyś wymienię przerzuty na sramowskie...