Wpisy archiwalne w miesiącu

Marzec, 2013

Dystans całkowity:413.00 km (w terenie 0.00 km; 0.00%)
Czas w ruchu:b.d.
Średnia prędkość:b.d.
Liczba aktywności:16
Średnio na aktywność:25.81 km
Więcej statystyk

Korbka

Środa, 6 marca 2013 · Komentarze(0)
Wymieniłem sobie oś i korbkę, w mieszczuchu :) Jest lżejsza i sztywniejsza.

Miastowo śmigaczem

Wtorek, 5 marca 2013 · Komentarze(3)
Rowerek mknie po ulicach jak strzała. Wzmocniłem sobie błotnik, bo mi latał i jeszcze by odleciał...
A tak, to do domu naprawić piecyk, potem zalać tusze siostrze.
Rano jeszcze z Asią w rożnych sprawach. Po mapy naszego przyszłego miejsca zamieszkania z 1849 roku. Będziemy szukać skarbów :P

Asia ma nowe oponki...

Pierwsze kilometry na mieszczuchu

Poniedziałek, 4 marca 2013 · Komentarze(0)
Kategoria Po zmroku
Jedzie się lekko i przełożenia mi pasują:) Prawie tak samo jak na mongoosie, a nawet lżej. Po krawężnikach jest nieco dziwnie, bo przy podskakiwaniu, niechcący wciskam hamulec w torpedo. Będę musiał jakoś się przyzwyczaić aby nie cofać pedałów podczas jazdy. Biegi wchodzą szybko i najlepsze, że w miejscu.

Setka na 4 chłopa, to tyle co nic ;)

Niedziela, 3 marca 2013 · Komentarze(2)
Ładna pogoda chowa się przed nami... Z ICMa dowiedziałem się, że będzie wiało, padało i jak na złość się zachmurzy. Czyli idealna pogoda dla mnie. Nie wiem czemu, ale wtedy najlepiej mi się kręci i najlepiej się czuję. Strasznie na opak jestem. Może minąłem się z powołaniem. Może powinienem zostać jakimś komandosem... Chyba zbyt chuderlawy jestem.

Na miejscu zjawił się Tompi, czyli cżłowiek o bardzo aerodynamicznej sylwetce (powiadajo, że wiatr go nie widzi...), Łukasz który nie ma BS!, oraz Kona, czyli nasz ekipowy ścigant jak najbardziej rasowy, w kolorach tygrysich.

Start spod berdony, gdzie zakupiłem sporo koksu na jakże epicki wyjazd.
Oraz żelasy miśkowe.
Przez Rudną, potem masakrator pod wiatr, aż dotarliśmy do miasta, które niegdyś słynęło z fabryki filtrów różnych różnistych, jakie prosty człowiek może sobie wyobrazić (Sedziszów Młp.).

Po wbiciu się skrzyżowanie, gdzie kierowcy mieli nas daleko w tyle, albo nawet myśleli, że to jakieś istoty nie z tego świata, skierowaliśmy się w stronę Iwierzyc. OLIMPów to taka miejscowość trochę dalej, niestety na tym podobieństwo z Olimpem w Grecji się kończy (mamy mniejszy kryzys:D) i Bystrzyca dla bystrzaków, czyli tych co dostali sie tam na górę o własnych siłach, a wmordewiało i jeszcze napierniczało drobnym snieżkiem.

Piotrek za zimno się ubrał jak na nasze leciwe tempo, więc postanowił porzucić ekipę amatorów ;) i rzucił się w otchłań Pstrągowej, by poczuć wiatr na plecach i rozpędzić się do prawie że kosmicznej prędkości docierając do planety Boguchwała...

My z zjechaliśmy sobie na Wielopole (ale nie do Wielopola) i na stolicę podkarpackiego MTB, czyli Strzyżów. Mieliśmy wiatr w plecy i z lekkim dokręcaniem 40km/h przez dużą część drogi.
Glinikami do Czudca i dalej standardowo przez Lubenie oraz Budziwój do domu.

Tak przyjemnie się jechało, że chyba trzeba takie coś powtórzyć, tyle że następnym razem może jakoś z wiatrem, np. z Jasła...

Miejsko-wiejski krążownik

Sobota, 2 marca 2013 · Komentarze(10)
Kategoria Moje zdjęcia

Złożyłem w końcu jakiś rower typowo na miasto, a do tego zakupiłem sobie U-locka, czyli szekle, bo bez niego ten rower nie ma racji bytu.
Zobaczymy jak będzie się pomykało. Ze wstępnych jazd wynika, że jest wygodnie i nawet przyspiesza:)

Miastowo z Asią

Sobota, 2 marca 2013 · Komentarze(0)
Testowaliśmy z Asią jej nowe lampidełko. Czas świecenia na środkowej to 3h 40 minut, a czas świecenia na bocznych to 4h i 30 minut. Jest dobrze:)