W terenik

Niedziela, 4 sierpnia 2019 · Komentarze(0)
Od jakiegoś czasu śmigam moją nową trasą combo-terenową. Trzeba się trenować, bo pilegrzymka blisko.

Jeszcze raz traska terenowa

Niedziela, 21 lipca 2019 · Komentarze(1)
Ostatnio X-fusion przestał mnie słuchać i dawał mi w dupę swoim brakiem tłumienia odbicia. Było to wkurzające bo na każdy większym dołku dobijałem dziada, a na hopkach wystrzeliwał w kosmos. Zawiecha nałapała luzów (ostatni przegląd rok temu) i latała jak kalisony na wietrze. Teraz odzyskała sztywność i gotowość do pracy prawie jak ja ;)
Teraz mam już nowy damper i rower zasuwa całkiem nieźle. Manetka jest super.


Z Łukaszem Szoszowymi terenówkami

Środa, 5 czerwca 2019 · Komentarze(0)
My to mamy takie sprzęty, co żadnego terenu się nie boją. Ja śmigałem akurat na moim czarnym baranie, a Łukasz na grawelu. Za napęd służyło jedno piwo bezalkohololoowe. Sił dużo, czasu mało, ale z 5 dyszek poszło bez problemów.
Dwa barany
Dwa barany © kundello21

Prawie wilcze, ale jednak się nie chciało aż aż

Piątek, 31 maja 2019 · Komentarze(0)
Syf na Sołonce, ale za to miałem pałera i wszystkie ścianki bez młynkowania. Niestety przed Wilczym zawróciłem i wróciłem pokrętnymi ścieżkami byle w terenie. Ścieżka na DH Babica już zryta przez dziki i zarosnięta. Smuteczek.

Terenowo błotkowo

Sobota, 11 maja 2019 · Komentarze(0)
Kategoria Moje zdjęcia
Jazda po obfitych ulewach, to niezbyt dobry pomysł. W terenie było mokro. Kto by pomyślał...
Za to jakie tam rarytasy znalazem!
Porzonne!
Odpoczynek na kanapie
Odpoczynek na kanapie © kundello21

Wiele było smigania po nocach

Piątek, 10 maja 2019 · Komentarze(0)
Kupiłem sobie szlifierkę do kradzieży rowerów hyhy...
Za 30zł, a akurat akumulatory z wkrętarki pasowały, więc mam. Się przyda się.

Porobione kilka 50-tek parę dni z rzędu. W sumie to od ostatniego wpisu zrobiłem ich całkiem sporo. Nie śpię i jeżdżę. Niestety start zazwyczaj po 21, bo wtedy mogę. 

Byłem na rowerze, coś niesamowitego :)

Piątek, 23 listopada 2018 · Komentarze(1)
No byłem byłem. Kiedy ktoś pyta mnie czy jeszcze jeżdżę, to zawsze odpowiem: "tak!". Przecież nigdy nie przestałem. To że urodził mi się syn (już 2 lata z miesiącami), to nie znaczy że przestałem jeździć. Moje jazdy stały się za to mniej efektowne, ale za to efektywne, bo nie straciłem za dużo kondycji, ale nie robię niczego na siłę. W tym roku mam najwięcej zrobione chyba czarnym Cubem, bo najszybciej mi sie z nim zabiera, a sprzęcik daje radę nawet w terenie, więc ogarnia tak pół na pół wszystko. Nawet na wilczym byłem nim ze dwa razy :D
Syn podrośnie to myślę że będzie śmigał na małym rowerku. W sezonie to będzie miał juz prawie 3 lata. Może coś więcej pośmiga. Na razie jest z niego niezły skurczybyk. Będzie urwis w sam raz do ostrej jazdy z górki, bo lubi adrenalinę (nie po rodzicach, ale po dwóch harpaganach dziadkach to ma), więc kask już ma i trzeba pomyśleć jeszcze nad jakimś NNW na 100 milionów i można jeździć spokojnie.

Jazda od 2 w nocy na Krosno

Wtorek, 22 sierpnia 2017 · Komentarze(1)
Miałem taki głupi pomysł (mam ich bardzo dużo) żeby pojechać w nocy z dala od upałów, na jakiś większy dystans. Niestety Maćkowi skonczyło się paliwo i wróciliśmy przez Węglówkę do Strzyżowa i do domu. W dzień ścięło mnie na 3-4 godzin.
W planie jest jeszcze jazda nocą na serpentyny w Tylawie koło Sanoka, ale nie mam chętnych :D Sam nie pojadę bo nudno trochę. Zobaczy się.