Dużo po miejscówce w lesie. Noga podawała i rower gonił. Czym dalej tym więcej mocy miałem. Oponka niezły traktor z tyłu, więc idzie w górę jak głupia. W lesie brak ludzi. Spotkałem jednego na rowerze gdy zjeżdżałem żółtym szlakiem. Chciałem na Wilcze, ale jakoś się odechciało, bo za dużo asfaltów po drodze. Ostatnio i tak odkryłem więcej terenowych dróg, które kiedyś były zarośnięte, a teraz gdy jest więcej asfaltów, to te dróżki są dość dobrze przejezdne. Jakoś tak hierarchia im skoczyła z gruntowych zarośli, do gruntowych przejezdnych. Dużo polami, a później las. Powrót też polami prawie pod dom.
Moja przerzuta mówi że będzie all fine, więc będzie. Wrzucam ósmy bieg i lecę na góry i doliny. W uszach muzyczka: https://www.youtube.com/watch?v=vqUP1HyXcRc I jest kolorowo.
Okazało się że skrócili sobie godziny pracy i nie poinformowali mnie. Stałem godzinę w kolejce i nie udało mi się wejść bo zamknęli zanim kolejka się skończyła. Pojechałem elektrykiem.
Zakupiłem rower elektryczny dla Asi by nie pociła się kobieta przy dojazdach do pracy. Teraz śmiga samochodem bo zima, ale gdy będzie ciepłej to skoczy rowerem. Jak na razie przetestowałem tylko jak bateria trzyma, bo musiałem regenerować. Można zrobić 25km więc jak na miejski rower to jest dobrze. Na maksymalnym trybie. Rower wyniósł mnie prawie 1400zł a stan jest idealny. To Sparta ion. Wygodny i ma baterie schowaną w ramie. Jest spoko. Dobre jest to że trzeba pedałować żeby jechać, a jedynie na wysokim trybie sam jedzie do 20km na godzinę gdy wyczuje opór. Więc w sumie można czasem sobie śmigać bez pedałowania. Nic nie trzeba kręcić lub przyciskać.
Warunen idealny. Siła była, ale mentalnie coś mi się odechciało. Za to w lesie spotkałem 10 latkę na elektrycznym treku, a za nią tatę i mamę w stanie przedzawałowym.
Pojechałem juz kolejny raz z Mareczkiem z przyczepką. Zestaw idzie fajnie, ale muszę napompować bardziej oponki. Wpisuję dystans z kilku jazd. Ogólnie jest chyba więcej, ale licznika nie mam. Taki oto zestaw: