Żeby ten wpis różnił się od innych, cóż trzeb zrobić, albo wstawić zdjęcie gołej baby na rowerze, albo gołej baby bez roweru... No chyba że kogoś interesują rowery:D Jeśli ktoś interesuje się pogodą, to powiem, że w Rzeszowie jest w cholere śniegu, albo nawet tyle, że nie da sie praktycznie jechać na przełaj. Dlatego zbawiennym jest, gdy jakiś wędkarz specjalnie dla nas, wydepcze ładniutką niezbyt równiutką ścieżynkę, w sam raz na nasze gigantycznie nakolcowane opony.
Dzisiaj jak co weekend, jazda z rowerowymi twardzielami, którym nie straszne praktycznie żadne warunki. Taka ekipa podkarpackich rowerzystów.
Mieliśmy jechac na stok w Strzyżowie, ale niestety czas nie pozwolił, więc pojechaliśmy sobie drogami ośnieżonymi, na Wielki Las. W lesie dopadł nas wygłodniały Kona. Jeździ po lesie, wyznając prawdy Bena Gryllsa;) czyli, że jedzenie jest ewryłer (trzeba się tylko przebić przez 30cm śniegu do zgniłej roślinki)
Główna ekipa to Gunia, Prozak, Łukasz, Reszta czegoś tam, będzie na zdjęciach, których pewnie i tak nikt nie obejrzy dłużej niż 0.1s :D
Ale filmik już można:)
Gunia wyszedł jak z żurnala...
Robimy sobie biesiadę Ja to ten wiadomo jaki
W lesie mrozik...
Kona: Jeeeeść! O mało nie zjadł mi aparatu:D
(Piotrek, ale tak poważnie, to bierz przynajmniej plecak z bułą i wodą)
Na górze jest super:)
O i jeszcze bonusowe filmiki: &feature=youtu.be &feature=youtu.be
P.S. Dopisałem jeszcze parę km z poprzedniego dnia, bo zapomniałem skasować licznik.
Piękna prawdziwa Zima przez duże "Z". Takie warunki jakie teraz mamy o tej porze roku wręcz wymarzone do jazdy. Ja buszowałem po lasach na północ od Rzeszowa i mniej śniegu, slicki spokojnie dawały radę, jadąc z wami prawdopodobnie musiałbym w pewnym momencie odłączyć się od grupy, bo w tych śniegach i na podjazdach bym zostawał daaaaaaaaaaaaaaaleko w tyle.
Piękne zimowe krajobrazy u Was, już mi się tęskni za śniegiem, mimo jego uciążliwości. U nas bez śniegu na razie, trochę tylko przymroziło i wiatr trochę dokucza :)