Rowerowy armagiedon.

Jednak są ludzie, którzy chcą wyłącznie prześcigać się w suchym kilometrażu, tylko po co. Są też tacy, którym zwrócenie uwagi na to, że pierniczą głupoty sprawia, że ci ludzie stają sie wrogami numer jeden. A często są to osoby z jakimiś mniejszymi lub większymi kompleksami.
Proporcjonalnie do przeklepanych kilometrów, osoby te stają się coraz żądni "lubienia" od innych (jak się wydaje).
Jest nawet taka moda, chcesz klepać więcej bezsensownych kilometrów, kup se szosówkę, a wtedy zrobisz z siebie rowerowgo masochistę i wszyscy muszą Cię lubić, a nawet kochać. Do MTB trzeba mieć teren, a wtedy nie ma już lansu na BS i nikt Cie nie polubi tak bardzo, jak wtedy gdy śmigniesz szosówką, np do szkoły i zrobisz jakimś cudem przypadkiem 100km.
Najbardziej śmieszy i przeraża, gdy ktoś taki na krytykę reaguje od razu jakby chciano mu zabić matkę, a jeszcze lepiej gdy ten ktoś nie zauważa swoich błędów, a wytyka je innym. To śmieszne.
Myślę, że najlepszym sposobem, jest konfrontacja ludków na żywo, bo nawet ja teraz wpisze sobie że zrobiłem 100km. Tak, oczywiście wstałem jak co dzień o 4 i pocisnąłem jak zawsze na szosówce :) Tak na rozgrzewkę.
Ponowne dodanie roweru do galerii po tym, gdy ktoś dał ocenę inną niż 5 (4 to też hańba!) również świadczy o jakimś nieodpartym pragnieniu "lubienia" przez innych.
Takie zachowania sa dość powszechne w innych blogach tzw. ogólnotematycznych he he... ale i na BS też zaczyna tak sie dziać.
Nie chcę oczywiście nikogo urazić, ale zwracam uwagę na takie rzeczy. Czemu niektórzy nie mogą przyjąć do łebka, że nie da się być lubianym przez wszystkich.
Nie warto od razu nienawidzić za to, że ktoś po prostu nie przepada za nami.
To dziecinne,
Też was to irytuje?
"Lubcie mnie do Hooja! bo was znienawidzę... "
...
Jeśli domyślacie się o czym piszę, lub raczej o kim, to dobrze. Nie wymieniam celowo adresów, bo później mnie zjedzą, lub jeszcze znienawidzą;)
Pozdrawiam moją nieugiętą ekipę :)