Rano przyszedł facet z amorkiem dla Asi. Niestety droższy o 50zł...pal licho, ważne że jest:) Potem śmignąłem sie po pancerz do blokady (o dziwo nie dodali) 2zł w plecy:p w mieście ścigałem się ze ścigaczem. Facet nie miał szans hehe ja mogę jechać po czym chcę i gdzie chcę, a on nie:) Rozpoczynamy zabawe:)
Pozbawiony amora...
Bez młota to kurna nie robota ;)
"Ucionem" trochę z pomocą Asi:) ma sie tą wprawę instalatora.
Wybrałem sie w moją ulubioną trasę, która miala się jednak zmienić bo rower zaczynał sie odzywać. Pomyślałem że jak tak dalej bedzie skrzypiał to skróce trasę do 40km, ale tak sie nie stało:) Przestał sie odzywać, a ja zadowolony zasuwałem sobie przez Bratkowice-Sędzieszów-Wiercany-Olimpów-Pstrągową-Rzezki-Przedmieście czudeckie-Niechobrz-Racławówka doły i do domu:) Wiatr mialem dobry, ale postanowilem zmodyfikować trasę i za Nową Wsią skręciłem w Rzeki. Niestety droga sie urwała bo źle skreciłem ;P No to nawrót i jazda na las Czudecki. Potem jazda po lesie i wyjechałem w Przedmieściu czudeckim i pod krzyż milenijny. Było torche podjazdów, z czego jeden mały ale za to stromy dał mi nieźle w dupę.
Itd itd...Nie chce mi sie pisać, ale powiem jedno że słuchawki Sony od Asi graja pięknie:) No i ładną przedkość osiągnąłem dzisiaj:D 74 km/h :D kierować nie szło, a musiałem ominąć dziadka na wozie... Trasa:http://www.mapmyride.com/route/pl/rzeszow/339124326512045151 Plus jeszcze kilka km z Asią:)