Wyjazd wymęczony jak wielka KUPA:P Ożesz kurde ożesz!:( czemu ja?:( no kurde ale mam dzisiaj doła ogólnorozwojowego... Wszystko przez te cholerne studia. Mózg się przegrzewa, dupa boli od siedzenia, oczy od czytania, ręce od pisania i nawet nos...nawet nie wiem czemu:p Marność marność, wszystko marność :| Moja melancholijna wycieczka po 23 po Rzeszowie przyniosła ulgę mojej dziwnej duszy.
RobertGTW i Comatose ze mną na trasie tej samej co wczoraj, czyli Matysówka > Chmielnik > Rzeszów. Kolejny wypad troszkę treningowy i siłowy:) plus standardowo kilka psów i dwa duże psiska co szczekały za nami i jeszcze chwila, a zaczęły by nas gryźć:P Teren chyba była ale jakieś metry bo ogólnie szosowo było.
Wieczorna jazda we mgle:) prawie jak w deszczu...Dynamo się przydało bo aku padły i zapomniałem je naładować...(nie śmiać sie z dynama:p to niezwykłe dynamo bo na piastę) Najpierw po mieście a potem przez zalew do Asi:) Moje osiedle:D Centrum i zameczek:) [/url]
Stara trasa we mgle w nocy...Brrrrr....muszę przyznać ze przeszły mnie ciarki szczególnie wtedy gdy jechałem przez puste pola i widziałem tylko ten kawałek drogi przedemną... dobrze że miałem muzykę na uszach:)
Dzisiaj było troszkę bardziej terenowo:) zjeździłem sobie tereny zaraz obok Rzeszowa sam nawet nie wiem gdzie i jak:p po prostu jechałem tam gdzie dawno nie byłem i zawsze omijałem. Zaczęło się na Podkaprackiej, a skończyło na Lubelskiej:)tak jakoś zjechałem na przemysłową jakimiś ścieżkami potem nawróciłem i pojechałem poprzez podkarpacką, ale wróciłem się bo wjechałem w jakieś ślepe zaułki:p itd... prze całą drogę:p wjeżdżałem i...czasem nawet udało się gdzieś wjechać heheh
Jazda przy 39 stopniach:D . Nie, nie jeździłem w Iraku czy gdzieś tam na południu:) tyle miałem gorączki na rowerze:/...a ja nie wiedziałem czemu mi tak ciepło, a potem zimno:( Jutro nie pojeżdżę bo dzisiaj dobrze że miałem z wiatrem bo inaczej chyba opłacałoby się prowadzić niż jechać:/
Hehehehe:D wieczorna jazda po mieście, ale wcześniej do Asi i po legitymację studencką:D:D To by było na tyle...Miasto się rozbudowuje, ludzie się spieszą, samochody kopcą, rowerzyści jeżdżą bez światełek:/ za to muzyczka ładnie mi grała:D:D taka to muzyczka: Kyau vs. Albert - Here we are now cd1
Na wieś pod cholerny wiatr:/ ale potem powrót z wiatrem podkarpacką przy 50km/h:D i sie wyrównało hehe Czasami udawało mi sie nawet wyprzedzać samochody:D Potem do Asi standardowo...
Marniutki zlepek kilometrów od czasu ostatniego wpisu:( no nie ma kiedy sie ruszyć w dalszą droge:/ przynajmniej mogę zrobić minimum dziennie czyli te 7.6km na uczelnie.