Dzisiaj pomimo tego ze lało mi sie z nosa jak z fontanny, wybrałem sie na krótka przejażdżkę. Jestem trochę bardziej wyczerpany, chociaż dzisiaj lepiej mi sie jechało bo nie było prawie wcale wiatru. Dodatkowo wiecej zjadłem (zazwyczaj mało tego jest) Musze sobie jak zwykle łańcuch wyczyścić z piachu:/ strasznie piaszczyście jest szczególnie w mieście.
Powrót: 21:20 Silny wiatr ale po wypitej kawie, zjedzeniu 30 ciastek domowej roboty i wielkim talerzu Polskiego bigosu, miałem nitro:D Niestety nie dało sie go w pełni wykorzystać po mieście, w którym połowa dróg i chodników jest w remoncie. Maksymalna prędkość była tylko duża:)
Jedna z moich ulubionych tras, tylko ze nie spodziewałem sie takiego głębokiego błota w jednym miejscu i ledwo sie wydostałem. Zabrnąłem z myślą ze dalej będzie lepiej ale było coraz gorzej:/ nie było by w tym nic fajnego gdyby nie to ze pojechałem sobie o 23 na rower:) i trochę psów mnie goniło:p (dostają takiego trybu nocnego) Oprócz mnie był jeszcze jeden śmiałek z światłem, zdaje sie 1W luxeonem ale jak wjechał w to bagno to też zawrócił. Do domu wróciłem obłocony na twarzy i w innych miejscach:p Ehh gdyby nie te światła to...nie wpakowałbym sie w takie bagno:p
Powolna jazda po mieście po zmroku. Trochę lodu na ulicach i śniegu na ścieżkach. Ogólnie ciekawie bo mało pieszych i samochodów. Na uszach Dire Straits i jazda:D
Moja ulubiona trasa Rzeszów - Kolbuszowa przez lasy i takie tam wsie:) Zimno na maksa.Cała wędrówka w ciemnościach ponieważ nie naładowałem akumulatorków do świateł i padły po godzinie. Tyle ze byłem widoczny na drodze im zawdzięczam..