Nocna jazda z Jackiem:). Wcześniej samotna jazda po okolicy. Szkoda że nie zapisałem sobie gdzie bo już zapomniałem :( a tam dupa... zawsze zapominam kasować licznik i dopiero przed wyjazdem zapisuje w komórce na szybko ile km w jakim czasie.
Rzeszów-Kielanówka-Trzciana-Bratkowice-Rzeszów to tak w skrócie;) Jechało sie fajnie, ale tylko z wiatrem, bo pod wiatr maks to góra 20km/h heh... Syfiasto jest na zewnątrz. W Trzcianie jest fajny zjazd gdzie darliśmy ciągle powyżej 45km/h aż do E4
"Pojechałem sie przejechać" z zamiarem strzelenia setki i nawet fajnie mi sie jechało. Muzyczka na uszkach przez nowe słuchawki brzmi super. Trasa prowadziła przez Mrowle, Rudną małą, Bratkowice, Czarną i stamtąd do Sędziszowa Młp. potem Olimpów, Wiercany, Brzeźnica i tam robili drogę więc musiałem jakoś to objechać i pokręciłem dodając paru km w terenie. Wyjechałem na drogę. Dalej na Pstrągową Czudec, Przedmieście Cz. Niechobrz Racławówkę i Rzeszów Uff...
Teraz zdjęcia:) Pierwszy postój po 20km ładnie tam w Bratkowicach przy kopalni Kruszgeo Niestety musiałem po kopalni wymyc nieco rower:D znalazłem garnek i wymyłem rowerek w strumyku, ale tylko z piasku, bo smar w wodzie nie jest eko ;)
Dalej szło już górki...hm znaczy cały czas pod górkę.
Tutaj te nadłożone km
Pamiętajcie że ten telefon ma tylko 2 Mp;)
W czasie jazdy napisał Robert, czy jadę wieczorem na rower do lasu. Czemu nie. Więc jeszcze wieczorem strzeliłem sobie 50km na nocnej jeździe przez las.
Zasuwałem na wysokich obrotach, jak na ten rower:) Jednak 18kg trzeba umieć rozbujać hehe ale jak juz sie bujnąłem to nie mogłem przestać. W oddali burza...gdyby nie lampy i nowe aku, to wpadłbym w grupę debili którzy szli w całkowitych ciemnościach środkiem drogi.
Błotnista jazda z Comatosem po lesie nocą. Nieźle sie jechało do czasu gdy wjechaliśmy w świeżo zakopaną drogę po robotach ziemnych. Wszystko sie kleiło do kół, aż w końcu błotniki Marcina uległy zapchaniu, że nie dało sie nawet prowadzić roweru. Mój za to ważył z 10kg wiecej heheh Potem mycie roweru około 00:15... Było git Opona szosowa Marcina;)
Gdyby nie 2 psy to nigdy nie wjechałbym pod taką stromą górkę z taką prędkością hehhe adrenalina aż mi krew zagotowała. Ludzie powinni te psy trzymać w ogrodzeniu.