Poranna tragedia i wieczorny relaks na rowerze:) Już chyba nigdy nie pojadę w miasto na rowerze, nie dość ze piachu pełno to jeszcze kierowcy i ludzie chodzą jak pijani:/. Mało co nie zostałem potrącony przez autobus...Jednak pozostanę przy nocnych wypadach:) mniej ludzi (czasem brak żywej duszy..) Wieczorem pojechałem odreagować a mając dobry humor, po spotkaniu z moim Aniołeczkiem, przejechałem kolejny kawałek po mieście tym razem koło 23 i było już wszędzie pusto:)
Jedna z moich ulubionych tras, tylko ze nie spodziewałem sie takiego głębokiego błota w jednym miejscu i ledwo sie wydostałem. Zabrnąłem z myślą ze dalej będzie lepiej ale było coraz gorzej:/ nie było by w tym nic fajnego gdyby nie to ze pojechałem sobie o 23 na rower:) i trochę psów mnie goniło:p (dostają takiego trybu nocnego) Oprócz mnie był jeszcze jeden śmiałek z światłem, zdaje sie 1W luxeonem ale jak wjechał w to bagno to też zawrócił. Do domu wróciłem obłocony na twarzy i w innych miejscach:p Ehh gdyby nie te światła to...nie wpakowałbym sie w takie bagno:p
Powolna jazda po mieście po zmroku. Trochę lodu na ulicach i śniegu na ścieżkach. Ogólnie ciekawie bo mało pieszych i samochodów. Na uszach Dire Straits i jazda:D
Moja ulubiona trasa Rzeszów - Kolbuszowa przez lasy i takie tam wsie:) Zimno na maksa.Cała wędrówka w ciemnościach ponieważ nie naładowałem akumulatorków do świateł i padły po godzinie. Tyle ze byłem widoczny na drodze im zawdzięczam..