Przyznaję się, że jeździłem...

Środa, 22 maja 2013 · Komentarze(3)
Poczyniłem jakieś tam kilomentry, ale czy kilomentry to wyznacznik? (takie retoryczne pytanie).
Suma obrotów kół jakie zrobiły oba trzy rowery to jakieś... dużo :)
W Międzyczasie startowałem w pechowym maratonie w Łańcucie, gdzie napęd odmówił mi posłuszeństwa, podczas powrotu BABA zajechała nam drogę i uszkodziła nam samochód.

W Przemyślu też nie poszło mi za dobrze, bo musiałem jechać z blatu 38t cały czas. Przegrzałem się i musiałem jechać bardzo normalnie.

Miejskim rowerem trzasnąłem do tej pory już 400kilkanaście km.
Fullem jakieś 300parę, Mongoosem 100kilka. Będzie git :)

Parę zdjęć:


Z Asią :)

Grocho z Asio

Czwartek, 25 kwietnia 2013 · Komentarze(0)
Kategoria Po zmroku
Grzebaliśmy się jak muchy w smole, a szczególnie Asia :D.
Mam teraz jakieś 5km mniej do lasu i praktycznie da się już jechać samym terenem.
Przetestowaliśmy nowe lampki Asi. Moje to już zabytek, ale nadal dają radę.
No i w końcu na fullu. Asia zresztą też.
W Czudcu spotkaliśmy Michała i jego psiaka.


Kupiłem sobie pedałka Mallet 1 i teraz muszę szukać bloków. Będzie dobry pedał do fulla. Marek też sobie kupił. Będziemy naparzać w terenie hehe.

Wsiowe sprawy

Poniedziałek, 8 kwietnia 2013 · Komentarze(2)
Jazda w celu i do celu.

Na razie nie ma o czym pisać, dlatego wpisuje same km.
W międzyczasie, zmieniłem miejsce zamieszkania. Trochę zajmie, zanim ogarniemy nowy dom. Dla tych którzy go widzieli, wydaje się ruderą, ale to tylko kosmetyczne sprawy. Kiedyś budowali solidne domy i ten taki jest.

Nie jestem cham!

Wtorek, 26 marca 2013 · Komentarze(5)
Kierowcy nie czają, że człowiek na rowerze może osiągać całkiem fajne prędkości, dlatego pchają się z podporządkowanych.
Nie wiem co to jest, że przyjęło się, że kto ma samochód, ten jest pan. To było dobre 30 i więcej lat temu.
Patrząc na to ile w życiu kasy poszło na rower i inne rowerowe pierdoły, mogłem już dawno kupić samochód. Wybrałem jednak rzecz najbardziej odpowiednią dla mnie, czyli rower, a nawet 3. Czy to oznacza że "jestem cham"?

Chyba że popatrzymy na ludzi, którzy z lenistwa jeżdżą po mieście furą, chociaż nie muszą, to wypada że oni są z jakichś nizin fizyczno-inetelektualnych, ponieważ w każdym cywilizowanym kraju, ba! w ogóle każdy myślący człowiek, wybierze najbardziej efektywny sposób poruszania się, który daje jeszcze jakieś profity.
Są oczywiście osoby, które muszą jeździć samochodem, bo przecież wiele osób pracuje w trasie, lub po prostu musi wozić jakieś graty. Samochód jest właśnie do tego:) Nigdzie nie piszę że to zło.

Z tej rozkminy wynika, że koleś który uważa, że ja jestem cham, sam jest cham, a ja jestem pan :)
Przykład: jadę po małe zakupy, do sklepu 2km od domu. Biorę rower, a koleś bierze np. kombajn, ciężarówkę, minivana, osobówkę. To kto tu wychodzi na głupka?
Czy normalny człowiek strzela armatą w muchę?

Ktoś tutaj tez sie czuje jak cham, czy może jak pan?

Herbaty mi trzeba... prawie śpię.