Wpisy archiwalne w kategorii

Dalekodystansowe

Dystans całkowity:10620.45 km (w terenie 2010.50 km; 18.93%)
Czas w ruchu:299:47
Średnia prędkość:19.65 km/h
Maksymalna prędkość:74.00 km/h
Suma podjazdów:18320 m
Suma kalorii:10000 kcal
Liczba aktywności:91
Średnio na aktywność:116.71 km i 6h 14m
Więcej statystyk

Okolice Parku CzStPaKr

Poniedziałek, 8 marca 2010 · Komentarze(19)
Masakryczna tragedia w drodze powrotnej... ale o tym później;)
Zjazd do Strzyżowa


Zimny poranek. Na postoju dla turystów rowerowych:D


Most przed Strzyżowem


i Panoramka... jakaś taka brzydka wyszła, ale ma charakter informacyjny...? (no tak?)


I jeszcze góreczki gdzie mam zamiar pojechać (są całkiem blisko):


Wyjechałem wcześnie, koło 7:30. Tak fajnie sie czułem że postanowiłem zdobyć Krosno. No to dalej na rower, przez najwyższe okoliczne górki. Jechało sie super, nie było wiatru, ale zimno jak cholera.
Miałem tylko 3 postoje w czasie tej całej drogi. Chyba źle, bo po dłuższym kręceniu dało sie to poczuć. Nie mam szosówki, a opony są jeszcze zimowe/terenowe. Jak wiadomo na takich jedzie sie ciężko po asfalcie. Dojechałem kilka km poza górkę jak sie jedzie do Parku Czarnorzecko-Strzyżowskiego i coś mi powiedziało (nie wiem co) że nie dam rady dalej. Posłuchałem i zawróciłem. Faktycznie jechało mi sie coraz gorzej, pomimo tego że miałem co jeść. Czułem sie po prostu jak wyssany z energii. Dodatkowo wracałem górą przez Glinik i Pstrągową, oraz Przedmieście czudeckie, co wyssało ze mnie resztki sił. Toczyłem sie do domu jak kaleka, gdzieniegdzie odczuwałem niewielkie przypływy sił i zasuwałem. Podczas powrotu zauważyłem niezłe auto, które też nieźle zasuwało. Okazało sie że autem jedzie zakonnica z księdzem... zasuwali na oko z 80km/h i to po bocznej drodze asfaltowej.
Na zjazdach było mase lodu, i dlatego średnia marna, bo trzeba było powolutku zjeżdżać. Zresztą i tak jest cholernie nieprzyjemnie bo zimno.
Krosno oczywiście nie zostało zaliczone, ale gdy bedzie już ciepło, to biorę kilkanaście pierogów do takiego termosu na żywność i jadę:)

Mapka trasy:

Nocna jazda i Ślimaczek

Piątek, 27 listopada 2009 · Komentarze(0)
Nocna jazda z Jackiem:). Wcześniej samotna jazda po okolicy. Szkoda że nie zapisałem sobie gdzie bo już zapomniałem :( a tam dupa... zawsze zapominam kasować licznik i dopiero przed wyjazdem zapisuje w komórce na szybko ile km w jakim czasie.

Dzień i noc! Dzień i noc! Dzień i noc! jak w piosence:)

Poniedziałek, 16 listopada 2009 · Komentarze(0)
"Pojechałem sie przejechać" z zamiarem strzelenia setki i nawet fajnie mi sie jechało. Muzyczka na uszkach przez nowe słuchawki brzmi super.
Trasa prowadziła przez Mrowle, Rudną małą, Bratkowice, Czarną i stamtąd do Sędziszowa Młp. potem Olimpów, Wiercany, Brzeźnica i tam robili drogę więc musiałem jakoś to objechać i pokręciłem dodając paru km w terenie. Wyjechałem na drogę. Dalej na Pstrągową Czudec, Przedmieście Cz. Niechobrz Racławówkę i Rzeszów Uff...

Teraz zdjęcia:)
Pierwszy postój po 20km

ładnie tam w Bratkowicach przy kopalni Kruszgeo

Niestety musiałem po kopalni wymyc nieco rower:D znalazłem garnek i wymyłem rowerek w strumyku, ale tylko z piasku, bo smar w wodzie nie jest eko ;)


Dalej szło już górki...hm znaczy cały czas pod górkę.

Tutaj te nadłożone km



Pamiętajcie że ten telefon ma tylko 2 Mp;)

W czasie jazdy napisał Robert, czy jadę wieczorem na rower do lasu. Czemu nie. Więc jeszcze wieczorem strzeliłem sobie 50km na nocnej jeździe przez las.

Piękna Ona uwalona...ehh

Niedziela, 25 października 2009 · Komentarze(1)
Błotnisty wyjazd do lasu z Mateuszem:). Celem była Patria, szczyt za lasem na którym postawiono krzyż. Kiedyś tam byłem, ale bardzo dawno temu i nie wiedziałem nawet że to sie tak nazywało. Duzo błotka, ale dało sie przjechac:) Guniamaster założył worki na bruty zapobiegające nalewaniu sie do środka wody hehe, ale niestety nie wytrzymały one próby i szybko sie z nimi pożegnał:D
Las zawalony gałęziami po sostatnich opadach ciężkiego śniegu. Szkoda, bo niektóre ścieżki były dość szybkie, a nie mielismy ochoty urywać przerzutek;) Zresztą było ślisko w tym błocie i nieraz musieliśmy prowadzić rowery przeprawiając sie przez gałęzie i błoto. Na końcu użylismy mojej myjki z Lidla:D daje mała radę...Pozbyłem sie już niechcący dwóch naklejek...

Zdjęcia mówią za siebie:
Uhahany ja:D © kundello21

Większość drogi była taka:
Nasze piękne tereny - droga na Patrie © kundello21


Rowerek po małej błotniawce © kundello21


Ociapany po same uszy:) - Lubenia © kundello21

Górki i zgubiony telefon (potem cudownie odnaleziony)

Sobota, 19 września 2009 · Komentarze(2)
Wyjechalismy spontanicznie z Bolo92 (Wojtkiem) na rowerek po okolicznych górkach. Jeździło sie super:) zawsze chciałem objechać tamte okolice i chyba zatoczymy niedługo większe koło.

[b]Mapka przejazdu
[/b]
Miedzyczasie zgubilem telefon obok ruin zamku, ale po długim poszukiwaniu odnaleźliśmy go z Wojtkiem.
Bolo świetnie to opisał, jak zawsze:)

Resztę powiedzą zdjęcia:

Leśne rzeczki © kundello21

Tam sie wpakowalismy...

Bolo pod wyciągiem © kundello21

Fajny podjazd, ale zjazd dziurawy.

Pagórki koło Czudca © kundello21


Las w Straszydlu © kundello21

Kryzys na 90tce i kopalnia w Bratkowicach:)

Środa, 16 września 2009 · Komentarze(7)
Karaiby?:D
karaiby? Nie, to kopalnia żwiru i piasku © kundello21


Nie wiem czemu tak strasznie źle mi sie jechało, już od dawna nie miałem takiego braku sił. Chyba dlatego że na trasie piłem tylko czystą wodę i nie miałem nic do jedzenia. Oczywiście!
Na początku ścigałem sie po drodze polnej z rowerzystą i samochodem. Wygrałem:) Potem już niestety asfalt bo zacząłem wątpić w sens jazdy w takim stanie, jednak miałem jeszcze nadzieje na poprawę. Niestety było coraz gorzej i jeszcze ten wiatr w twarz. Moje plany jazdy w samym terenie i odkrywanie nowych dróg polnych trafił szlag...jedyne co zobaczyłem i bardzo mi sie spodobało to kopalnia żwiru i piasku w Bratkowicach, zalew wielkości zalewu na Wisłoku, tyle że jest tam zakaz kąpieli, ale chyba w niektórych miejscach, super miejsce:) Piaszczysta droga. Muszę znaleźc śmiałka który będzie chciał całą trasę przjechać tylko drogami polnymi i w nieznane, chociaż z mapką...

Zalew kopalniany © kundello21


Ciekawa maszynka:
Maszyna do wydobywania i płukania piasku © kundello21


Piłem sobie wodę na postoju nad mostkiem i tak niefortunnie zakręciłem nakrętkę że wypadła mi z ręki i poleciała do wody...miałem prawie pełną butelkę 1.5l, ale na szczęście korek zatrzymał sie na jakimś kamieniu w wodzie;) Dopadłem go.

Z Asią Pstrągowa:)

Piątek, 26 czerwca 2009 · Komentarze(0)
Wpis na blogu Asi, bo jakoś zdjęcia do mnie nie dotarły:p Ale Asia ładnie zasuwała hehe oczywiście były lody. Potem troche gorąco sie zrobiło i zaczęło lekko wiać.

Jędrzejów-----Częstochowa:D

Niedziela, 3 maja 2009 · Komentarze(3)
Dzień drugi

Już pod riunami zamku w Olsztynie
Olsztyn © kundello21

Jacys dygnięci kowboje nam za plecami zasuwali na koniach...;P

No i jesteśmy w Częstochowie
Wjazd do Częstochowy:) © kundello21

Musze powiedzieć ze przed Jędrzejowem najczęstszym znakiem był: "Uwaga koleiny" albo "wyboje" hehe Potem już było lepiej...

Pod klasztorem:D
Klasztor © kundello21


Jasna Góra © kundello21


Nasz pokoik klase wyżej niż Mariocie hehe



Bazylika...misterne dzieło...



Do domu pociągiem. Miało byc rowerem ale nie moglismy zostawić naszego Second Rangera Roberta z kontuzją.



W pociągu do Katowic był duży wagon rowerowy, ale do Rzeszowa wcale nie było, chociaż zapłacilismy za wagon:/



Roni kontem pluje:p heheh

Kierunek Rzeszów.

Rzeszów-----Jędrzejów

Sobota, 2 maja 2009 · Komentarze(3)
Ekipa BF © kundello21


Już myślałem że Robert nie śmignie przez kolano. Wyjazd stał pod znakiem zapytania...
Wyjechalismy we trzech. Roni77 RobertGTW i Ja. Koło 6 zjawiłem sie na dworcu, a około 6.35 zjawił sie Roni i jakis menel opowaidał nam niestworzone historie jego zycia w PRLu hehe
W koncu odpuścił, bo dałem mu czekolady kawałek.
Zaraz zadzwoinił Robert i wyruszylismy w trasę.

Jakoś dało sie przejechać z bocznym wiatrem za Tarnobrzeg

Posilek za Tranobrzegiem © kundello21


Nasza narada co do szybkosci samowyzwalacza :

Narada © kundello21



Miasteczko Szydłow, wjazd jak do zamku hehe
Szydłów © kundello21

git miasteczko:D
W srodku przyszedł do nas Wójt i pyta sie skąd jesteśmy:) Robert mówi że z Rzeszowa, a facet czy jesteśmy harcerzami którzy mieli opiekowac sie murami:) na szczęscie to nie my:p

W Jędrzejowie Hotel Mariot (Roni mówił że to "Markot" hehe) biedny hotelik pracowniczy w któym czuć jeszcze ducha PRLu...ale przytulny hehe

Motel © kundello21


a w środku tak:

Pokój w PRL © kundello21


Gdzieś po środku zdjęcia scianka w którą uderzał głową Roni hehe

A tutaj Mega kebab za 14 zł którego Roni nie mógł zjeśc ;) ale zjadł...
Super jest bo jest na cieście z pizzy, a nie bułce.
Mega Kebab © kundello21

Jeszcze tylko zakupy w Lelowie:
Lelów i sklep © kundello21

...i jazda
lasy i lasy © kundello21

Seta z Robertem na hamulcu...

Poniedziałek, 9 lutego 2009 · Komentarze(0)
Jazda z Robertem:) Kaloriopijca czołg, wyssał ze mnie resztki dżuli, po około 35km...
Hamulec przedni miał tak zużyte klocki że nie chciały się chować i wyłaziły na tarcze:p aż wylazły i hamowały przez dłuższy czas. Jechałem na sile woli, ale zawsze seta przychodziła mi łatwo, tym razem czułem się jakbym jechał na 2 rowerach:)
Następnym razem biorę 2 czekolady na setę bo nie wiadomo co się może wydarzyć...może będę holował jakiś samochód heheh

U Roberta na blogu są zdjęcia