Czas jazdy nieznany...wpadliśmy w dziurę czasową, dlatego że wjechalismy na cmentarzysko indian:P i ciulowo sie w tamtym miejscu jechało...
Pierwszy dzień po choróbce (2 dni trwa u mnie grypa) Comatose który nie chciał byc na zdjęciu:) Nie wiem czemu... No i...nasze rowerki pod małym tesco na Baranówce 4 Ruszone zdjęcie bo byłem głodny i mi sie aż ręce trzęsły:p
Czasu jazdy nie znam bo mi sie licznik zwalił. Dystans znam bo już jechalem tą trasą.
Rzeszów - Lublin- Rzeszów :) czyli kolejny wypadzik samotnie. Nie chciało siedzieć sie w domu więc wziąłem czołga i zakupiłem 12 czekolad, 5 litrów wody i jazda do Lublina. Nie miałem czasu robic zdjęć bo za szybko zasuwałem i chciałem pobić rekord. 3 postoje na całej trasie, jadłem w czasie jazdy. Tak mi sie jeszcze nie jechało nigdy. Przez połowe drogi jechałem ze tirem ze swiniami, przez co nie czułem już potem zapachu (przeciążenie nosa) Ogólnie wypad
Kurde ale droga jest jakaś dziwna...chyba przez to że wichury były to wydarło te barierki:
Ale potem już było widać że wiosna w pełni
Nawet trawa jest... Po drodze złapałem ze 3 kapcie, jakaś baba we mnie nimi rzucała, a mi sie zawsze przyda. Po tych czekoladach nie będzie przyjemnie w wc...
Kurierowanie walentynkowe:), ale wcześniej na polibudę coś obczaić. Roztopy były syfiaste. Cały rower obklejony w błocie pośniegowym i wodzie. Potem do Asi. Rower nawet nie zdążył ocieknąć z wody, przez co teraz jak wracałem to działał mi tylko przedni hamulec:p żadna manetka nie działała. łancuch sie ledwie wygiął, ale już rowerek odpuscił heeh
Jazda z Robertem:) Kaloriopijca czołg, wyssał ze mnie resztki dżuli, po około 35km... Hamulec przedni miał tak zużyte klocki że nie chciały się chować i wyłaziły na tarcze:p aż wylazły i hamowały przez dłuższy czas. Jechałem na sile woli, ale zawsze seta przychodziła mi łatwo, tym razem czułem się jakbym jechał na 2 rowerach:) Następnym razem biorę 2 czekolady na setę bo nie wiadomo co się może wydarzyć...może będę holował jakiś samochód heheh
Najpierw dowiedziałem się że Asia już za 10 minut będzie na dworcu to wsiadłem w rower i w kilka minut zjawiłem się na dworcu:) Średnia prędkość czołgu to jakieś 28km/h bo zasuwałem ile sił w nogach i akurat tak wyszło że wszędzie miałem zielone, a samochodów brak. Zresztą jechałem skrótami gdzie prawie nikt nie chodzi.
Potem średnia trochę zmalała. Asia wsiadła w autobus, a ja pojechałem rowerem na przystanek na którym wysiada. Pojechałem przypadkiem jeszcze okrężną drogą. Byłem równo z autobusem na przystanku:) ...no może jakieś 10 sekund później.
Do domu wracałem już spokojnie... Cały opiaszczony rower i kurtkę tradycyjnie wsadziłem do wanny:D teraz jest cudnie hehe
Piachu na ścieżkach co nie miara, aż sypie po twarzy czasami:)
Dziwne jest to że coraz częściej widzę wypadki samochodowe. Wczoraj spalił się samochód i 2 straże go gasiły. Fotki z akcji mam ale kiepskie bo ciemno było.
Nie mam jakoś chęci na dłuższe jazdy bo nie chce mi sie brac picia i jedzenia na drogę.
Do Asi, a potem po rysunki do Roberta. Gdy czekałem na niego trochę średnią obniżyłem bo kręciłem się po parkingach żeby nie było mi zimno. Jak widać żyję:)