"Pojechałem sie przejechać" z zamiarem strzelenia setki i nawet fajnie mi sie jechało. Muzyczka na uszkach przez nowe słuchawki brzmi super. Trasa prowadziła przez Mrowle, Rudną małą, Bratkowice, Czarną i stamtąd do Sędziszowa Młp. potem Olimpów, Wiercany, Brzeźnica i tam robili drogę więc musiałem jakoś to objechać i pokręciłem dodając paru km w terenie. Wyjechałem na drogę. Dalej na Pstrągową Czudec, Przedmieście Cz. Niechobrz Racławówkę i Rzeszów Uff...
Teraz zdjęcia:) Pierwszy postój po 20km ładnie tam w Bratkowicach przy kopalni Kruszgeo Niestety musiałem po kopalni wymyc nieco rower:D znalazłem garnek i wymyłem rowerek w strumyku, ale tylko z piasku, bo smar w wodzie nie jest eko ;)
Dalej szło już górki...hm znaczy cały czas pod górkę.
Tutaj te nadłożone km
Pamiętajcie że ten telefon ma tylko 2 Mp;)
W czasie jazdy napisał Robert, czy jadę wieczorem na rower do lasu. Czemu nie. Więc jeszcze wieczorem strzeliłem sobie 50km na nocnej jeździe przez las.
Od lewej: Ja, Mateusz (Guniamaster), Dominik (Miciu22), Mateusz. Za aparatem Robert (znany jako Robert Inzynier GTW :p ) Coś tam peplam że napęd brudny...czy ja jestem normalny? :p
Błotnisty wyjazd do lasu z Mateuszem:). Celem była Patria, szczyt za lasem na którym postawiono krzyż. Kiedyś tam byłem, ale bardzo dawno temu i nie wiedziałem nawet że to sie tak nazywało. Duzo błotka, ale dało sie przjechac:) Guniamaster założył worki na bruty zapobiegające nalewaniu sie do środka wody hehe, ale niestety nie wytrzymały one próby i szybko sie z nimi pożegnał:D Las zawalony gałęziami po sostatnich opadach ciężkiego śniegu. Szkoda, bo niektóre ścieżki były dość szybkie, a nie mielismy ochoty urywać przerzutek;) Zresztą było ślisko w tym błocie i nieraz musieliśmy prowadzić rowery przeprawiając sie przez gałęzie i błoto. Na końcu użylismy mojej myjki z Lidla:D daje mała radę...Pozbyłem sie już niechcący dwóch naklejek...
Caly dzień zbierało sie na deszcz, ale nie padało, tylko wszedzie była mgła. Wybralismy sie z Mateuszem do lasu Wielki Las koło Czudca i na górę do Pstrągowej. W lesie kupa śniegu, a w mieście już ani śladu.
Jak dla mnie super jazda z ekipa forumową:) Pojechalismy w teren do lasów w Hermanowej i Straszydlu. Nie chcę powielać relacji więc odsyłam do lepszych źródeł:D zdjęcia i opis u Piotra i Mateusza. Wezmę sobie jedną fotkę:)
Musimy to powtórzyć i poskromić te niesforne kawałki trasy przez bezdroża po trawie...
Pojechalismy z Guniamasterem:D obskoczyć okoliczne laski aby zobaczyć co tam mają pod zielonymi sukienkami;) Okazało sie że mają niezłe dolinki i pagórki;) aż chce sie wjechać...Błądzilismy pośród cudnie zaokrąglonych wybrzuszeń, i jechaliśmy na prawdę mocno...w dół;) czasem zabezpieczenia nie pomagały (hamulce;))
Zresztą wystarczy popatrzeć na średnią, żeby dowiedzieć sie że czasami wcale nie bylismy w siodle, ale darlismy rowery pod górę w krzaczory i przez małe liczne rzeczki. We wszystkim towarzyszyli nam prawie cały czas upierdliwi krosowcy, którzy wytyczali szlaki rowerowe prawie nie do przejechania rowerem.
Wyjechalismy spontanicznie z Bolo92 (Wojtkiem) na rowerek po okolicznych górkach. Jeździło sie super:) zawsze chciałem objechać tamte okolice i chyba zatoczymy niedługo większe koło.
[b]Mapka przejazdu [/b] Miedzyczasie zgubilem telefon obok ruin zamku, ale po długim poszukiwaniu odnaleźliśmy go z Wojtkiem. Bolo świetnie to opisał, jak zawsze:)
Nie wiem czemu tak strasznie źle mi sie jechało, już od dawna nie miałem takiego braku sił. Chyba dlatego że na trasie piłem tylko czystą wodę i nie miałem nic do jedzenia. Oczywiście! Na początku ścigałem sie po drodze polnej z rowerzystą i samochodem. Wygrałem:) Potem już niestety asfalt bo zacząłem wątpić w sens jazdy w takim stanie, jednak miałem jeszcze nadzieje na poprawę. Niestety było coraz gorzej i jeszcze ten wiatr w twarz. Moje plany jazdy w samym terenie i odkrywanie nowych dróg polnych trafił szlag...jedyne co zobaczyłem i bardzo mi sie spodobało to kopalnia żwiru i piasku w Bratkowicach, zalew wielkości zalewu na Wisłoku, tyle że jest tam zakaz kąpieli, ale chyba w niektórych miejscach, super miejsce:) Piaszczysta droga. Muszę znaleźc śmiałka który będzie chciał całą trasę przjechać tylko drogami polnymi i w nieznane, chociaż z mapką...
Piłem sobie wodę na postoju nad mostkiem i tak niefortunnie zakręciłem nakrętkę że wypadła mi z ręki i poleciała do wody...miałem prawie pełną butelkę 1.5l, ale na szczęście korek zatrzymał sie na jakimś kamieniu w wodzie;) Dopadłem go.