Dużo "teren" i dużo "górka" poproszę! (z Petroslavrzem)
Niedziela, 3 kwietnia 2011
· Komentarze(14)
Kategoria Moje zdjęcia, Dalekodystansowe
Stało się to o czym marzyłem zimą. Wyruszyliśmy na niebieski szlak od Jazowej, do Odrzykonia, choć prowadzi on jeszcze dalej przez Kopce Jasienickie gdzieś daleko...
Mam nadzieję, że go jeszcze zaliczę w tym roku:)
Wyjechaliśmy z Piotrkiem o 8 rano, ponieważ w sobotę nie mogłem, a i tak było mokro i brzydko, to pojechaliśmy zgodnie w niedzielę:)
Na początku myślalem że wymiękne, jakoś nie mogłem sie rozkręcić, ale po podjeździe w Niechodbrzu organizm wszedł na wysokie obroty i dalej już szło, pomijając liczne kryzysy psychiczno fizyczne, które na przemian przewijały się u mnie i u Piotrka.
Ten dzień był dniem, w którym samego prowadzenia roweru pod górkę było całkiem sporo, choć prowadzenie to zbyt lekkie słowo w stosunku do mojego roweru;)
Ja go wdzierałem. Za to teren bajka:) Polecam każdemu, kto myśli że jest kozak heheh
W lesie za Czarnówką były już widoczne ślady rowerów, czyli ktoś tamtędy jechał, ale to chyba ludzie z MTB Strzyżów, bo niedługo jest tam maraton. Za to na samym szlaku zero śladów, jedynie jeden ślad motocrossowy. Z suchej góry za to szlak całkowicie zasypany liśćmi i tylko znaczki na drzewach pozwalały go zauważyć. Zjazd stromy, nawet dla zjazdówki.
Nie da się opisać tej wycieczki, po prostu trzeba pojechać.
Szerszy opis i bardziej merytoryczny u Mistrza takich wypraw Piotrka:)
Kilka zdjęć:
Pierwszy las i pierwsze zgubienie się


Postój przed Tułkowicami gdzie niestety pomyliliśmy kierunki i nie podjechaliśmy na Chełm

Zjazd w Tułkowicach:

szybki jest...
Jesteśmy już blisko:)



Na podjeździe takie zwierzaczki:

Podjeżdżamy:

a nie było dużo takich łagodnych podjazdów;)

Sie nie da jechać:P

i już na górze

Takich skałek było bardzo dużo

Gdzieś za Czarnówką:


Szlak


Widok na Krosno:

Zjazd z Suchej Góry szlakiem:

Stromo momentami, że nie dało się zjeżdżać
na dole czekał nas taki most:

ale na szczęście przeszliśmy przez rzeczkę po kamieniach.
Mapa od Piotrka:
Mam nadzieję, że go jeszcze zaliczę w tym roku:)
Wyjechaliśmy z Piotrkiem o 8 rano, ponieważ w sobotę nie mogłem, a i tak było mokro i brzydko, to pojechaliśmy zgodnie w niedzielę:)
Na początku myślalem że wymiękne, jakoś nie mogłem sie rozkręcić, ale po podjeździe w Niechodbrzu organizm wszedł na wysokie obroty i dalej już szło, pomijając liczne kryzysy psychiczno fizyczne, które na przemian przewijały się u mnie i u Piotrka.
Ten dzień był dniem, w którym samego prowadzenia roweru pod górkę było całkiem sporo, choć prowadzenie to zbyt lekkie słowo w stosunku do mojego roweru;)
Ja go wdzierałem. Za to teren bajka:) Polecam każdemu, kto myśli że jest kozak heheh
W lesie za Czarnówką były już widoczne ślady rowerów, czyli ktoś tamtędy jechał, ale to chyba ludzie z MTB Strzyżów, bo niedługo jest tam maraton. Za to na samym szlaku zero śladów, jedynie jeden ślad motocrossowy. Z suchej góry za to szlak całkowicie zasypany liśćmi i tylko znaczki na drzewach pozwalały go zauważyć. Zjazd stromy, nawet dla zjazdówki.
Nie da się opisać tej wycieczki, po prostu trzeba pojechać.
Szerszy opis i bardziej merytoryczny u Mistrza takich wypraw Piotrka:)
Kilka zdjęć:
Pierwszy las i pierwsze zgubienie się
Postój przed Tułkowicami gdzie niestety pomyliliśmy kierunki i nie podjechaliśmy na Chełm
Zjazd w Tułkowicach:
szybki jest...
Jesteśmy już blisko:)
Na podjeździe takie zwierzaczki:
Podjeżdżamy:
a nie było dużo takich łagodnych podjazdów;)
Sie nie da jechać:P
i już na górze
Takich skałek było bardzo dużo
Gdzieś za Czarnówką:
Szlak
Widok na Krosno:
Zjazd z Suchej Góry szlakiem:
Stromo momentami, że nie dało się zjeżdżać
na dole czekał nas taki most:
ale na szczęście przeszliśmy przez rzeczkę po kamieniach.
Mapa od Piotrka:











