Nocna jazda z Włochatym

Czwartek, 17 czerwca 2010 · Komentarze(0)
Kategoria Po zmroku
Wyjazd o 22, a powrót około 2.30 z Włochatym u niego też zdjęcia:D. Uderzyliśmy w stronę Strzyżowa, potem udaliśmy sie na południe w stronę Krosna i tam zawróciliśmy do Lutczy. Następnie krajową 9tką i w Wyżnem odbiliśmy w stronę Zarzecza i dalej jechaliśmy Siedliskami i Budziwojem.

Było ciemno :D ale Asi lampki nieźle dają czadu... szkoda że nie da sie zrobić zdjęcia, bo są na dynamo. Może jednak zrobię zdjęcie jakimś cudem to wrzucę.

Wyjazd mieszany w stronę Dynowa

Niedziela, 13 czerwca 2010 · Komentarze(0)
Poszło dużo wody:) a średnia niska, bo nie chciało mi sie drzeć w upale. W skrócie, Wilczak, Błażowa, Lecka, i jakieś drogi Polne niezidentyfikowane;) i lasami gdzie chłód...

Przelać studnię, by było jak myć rowery

Środa, 9 czerwca 2010 · Komentarze(6)
Kategoria Moje zdjęcia
Studnia jak studnia, nieużywana z 10 lat, ale przynajmniej woda za friko w sam raz by myc od czasu do czasu rower myjką ciśnieniową. No właśnie... myjce coś sie stało, chyba się zakrztusiła bo użyłem zamulonego węża:(. Muszę chyba od początku rozebrać głowicę bo coś tam jest i ciśnienie jakby spadało.

Na wsi mam taką małą lodóweczkę, która zarombiście szybko chłodzi i zamraża to co się do niej włoży, więc włożyłem do środka bukłak:) Wężyk cały sztywny, aż bałem się że go złamię hehe. Picie za to zimniutkie i przyjemnie się piło, gdy na zewnątrz 32stopnie:D


Poza tym, byłem jeszcze zapytać o pracę w serwisie rowerowym, z Asią u lekarza itd...

Nieźle urąbany klocek...

Poniedziałek, 7 czerwca 2010 · Komentarze(5)
Kategoria Moje zdjęcia
Już wczoraj hamulec działał troszkę dziwnie. Dzisiaj dowiedziałem się czemu. Klocek się zablokował i wygięło go. Dodatkowo urwało się większość okładziny. Kupiłem dzisiaj nowe klocki. Aż strach pomyśleć że wczoraj mogłem stracić hamulce na zjazdach...

To chyba jazda w zimie zrobiła swoje w większości:)

Pogórze Jasielskie i Beskid Niski z Piotrkiem

Niedziela, 6 czerwca 2010 · Komentarze(7)
Mapka trasy
Pojechaliśmy szynobusem do zalanego Jasła... Potem udaliśmy się w poszukiwaniu ruin zamku Golesz, ale niestety w lesie było masę błota i wody, a trasy nie dało się znaleźć, więc zawróciliśmy. Takim sposobem nadrobiliśmy kilkanaście km.

Nasz cel Cergowa (m.in.):

Niestety ostatecznie nie udało sie na nią wejść:( o wjechaniu nie ma mowy. Cała droga to jeden potok czasem błotnisty. Kto był wczoraj na Maratonie w Nowym Żmigrodzie to wie;)
Za to przejechaliśmy sie czerwonym szlakiem przez Łysą górę gdzie chyba miał być jakiś etap trasy maratonu, ale nie było tam śladów, więc chyba zrezygnowano z tego. My wiemy dlaczego;) Większość jazdy tym szlakiem to prowadzenie roweru i całe buty w błocie. Gdzieniegdzie dało sie zjechać. Mój rower nie ucierpiał zbytnio, bo nie darłem na chama w błocie. Wolałem prowadzić.
Po kilku kilometrach lasu wyjechaliśmy i udaliśmy sie do Dukli, by wjechać na Cergową...
Gdybyśmy wracali pociągiem to można by sie uwalić błotkiem znacznie lepiej:D

Nasze rumaki w szynobusie:


Dalej sie nie dało...


No to teraz kilka dużych zdjęć (klikalne):
Po lewej nasz cel

Nowy Żmigród:


Zdecydowanie najlepsza trasa i widoki z całej wycieczki:) Za Łysą górą:


Widok na Suchą górę i góry okolic Czarnorzecko strzyżowskiego parku krajobrazowego
a

Góra Liwocz. Widok od strony podejścia do ruin zamku Golesz którego nie znaleźliśmy:p


No to wchodzimy po strumykach na Łysą górę:


A na szczycie mamy wysoką wieże i po wejściu na nią takie widoki:

Maraton:D








Zjazd maratonu...

...chyba tutaj:


Wiatraki niedaleko Krosna robią wrażenie...


Po zejściu z wieży widokowej pojechaliśmy czerwonym szlakiem beskidzkim i czasem było nawet całkiem sucho:


Chyba dolina Wisłoki:


Po wyjechaniu z lasu rowery były troszkę brudne:

Mój nawet nie bardzo:


Dalej już nie robiłem zdjęc bo mi sie nie chciało:p
Było super, ale mogłoby być mniej błota, to dałoby sie jechać.
.

Rzeczowy opis u Piotrka

.

Pogórze Przemyskie z Piotrkiem w deszczyku i błotku

Środa, 2 czerwca 2010 · Komentarze(9)
Mieliśmy jechać terenem, ale było masę wody i po kilku błotnistych przejazdach, nasze rowery utraciły smar z łańcuchów. Do tego się trochę uwaliły. Szczególnie wodnisty był zjazd z pewnej trawiastej góry...
Wyruszyliśmy z Przemyśla, ale na początku pomyliliśmy się i ruszyliśmy w stronę granicy. Niedaleko granicy zawróciliśmy i jechaliśmy w dobrym kierunku. Potem było już coraz więcej podjazdów, super widoki, wielkie odludzia, i dużo lasów. Wg mnie raj dla mtb, bo zjazdy jak i podjazdy są długie, a mniej strome. Średnia wyszła dość dobra jak na nas, bo ponad 19km/h, a w terenie nie dało się jechać szybko.
Mieliśmy zdobyć pewną górę;) hehe
Pewnie Piotrek opisze tą trasę bardziej rzeczowo.
Ja tu tylko dam troszkę zdjęć.

Esencja (zdjęcia są duże, bo nie z PhotoBs):


No to teraz chronologicznie:D

Przemyśl z Kopca:




Panorama z Kopca:




Kalwaria Pacławska:


Z daleka:


Panoramka:




Dynów i kolejka wąskotorowa:


No i my:D


Oczywiście zrobiłem dziwną minę...

tory sie wygły:


Potem już szosą do Rzeszowa i zjedzone 4 czekolady.

Gdy poznam czas jazdy to wpiszę...