Pogórze Przemyskie z Piotrkiem w deszczyku i błotku

Środa, 2 czerwca 2010 · Komentarze(9)
Mieliśmy jechać terenem, ale było masę wody i po kilku błotnistych przejazdach, nasze rowery utraciły smar z łańcuchów. Do tego się trochę uwaliły. Szczególnie wodnisty był zjazd z pewnej trawiastej góry...
Wyruszyliśmy z Przemyśla, ale na początku pomyliliśmy się i ruszyliśmy w stronę granicy. Niedaleko granicy zawróciliśmy i jechaliśmy w dobrym kierunku. Potem było już coraz więcej podjazdów, super widoki, wielkie odludzia, i dużo lasów. Wg mnie raj dla mtb, bo zjazdy jak i podjazdy są długie, a mniej strome. Średnia wyszła dość dobra jak na nas, bo ponad 19km/h, a w terenie nie dało się jechać szybko.
Mieliśmy zdobyć pewną górę;) hehe
Pewnie Piotrek opisze tą trasę bardziej rzeczowo.
Ja tu tylko dam troszkę zdjęć.

Esencja (zdjęcia są duże, bo nie z PhotoBs):


No to teraz chronologicznie:D

Przemyśl z Kopca:




Panorama z Kopca:




Kalwaria Pacławska:


Z daleka:


Panoramka:




Dynów i kolejka wąskotorowa:


No i my:D


Oczywiście zrobiłem dziwną minę...

tory sie wygły:


Potem już szosą do Rzeszowa i zjedzone 4 czekolady.

Gdy poznam czas jazdy to wpiszę...

Straszydle

Niedziela, 30 maja 2010 · Komentarze(1)
Kategoria Moje zdjęcia
Wycieczką z Asią po okolicznych lasach, od Przylasku do Sołonki różnymi drogami. Miałem ochotę zaliczyć jeszcze punkt widokowy Patria, ale Asia wiedziała że nie da rady, bo szła burza, a picie się kończyło, a miała zakwasy po 2 dniowym pieszym rajdzie w Beskidach (Beskidzie Sądeckim).
Chmurki sobie szły z daleka:


Takie malowidło;)


Rzadko występujący okaz na zdjęciu:


Asia dawała czadu na zjazdach, a ja ledwie zdołałem zahamować jedną ręką:D



Na tych zdjęciach widać to że jeszcze jechałem, czyli sie nie pozabijałem:p



A to moja super kobietka rowerzystka:D

Giro di moja noga:P

Wtorek, 25 maja 2010 · Komentarze(14)
Kategoria Moje zdjęcia
Czyli girą ruszanie, a rowerem jechanie...

Udałlyśmy się z Asią (Masakra) nad nasze Czarno Sędziszowskie morze zielone, gdzie latajo bociany, burki ogonami szczekajo, a ludzie łowio ryby na czciny. Jednym słowem sielanka na maksa i to wypasiona w kosmos. Wiater przeze przeszło lub i poszło, 26 kilomentrów mięłlyśmy w facjaty, ale w drodzę powrotnej zaprawdę powiadam, nie zmienił owego kierunku i wiał nam w nazad. Kłoniuec kłońców, przeszło 51 tysienców metrów, czyli u mnie jakiesik ponad 24285,714285714285714285714285714 obrotów koło zrobiło;)
Cudem unikałlyśmy deszczy obfitych, a chmur wisiałlo dużo nade naszemi głowiema.

Oto fotografije:

Piękne ptaszysko





Ale miny...;)

Asia nad wodą:


Czas jazdy wcięgło gdziesik w układach tranzynstorowych.

Wjazd do lasu to nie był dobry pomysł...

Niedziela, 23 maja 2010 · Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia
Wpakowałem się w las i zgubiłem szlak, ale widzę że ktoś tamtędy jechał, więc drę dalej...


Te ślady są chyba ekipy, która była tam kilka dni temu:

było to tutaj:)


Drogę w lesie przecinały małe rzeczki:


Ogólnie hardkor, bo było masę kolein, a ja nie wiedziałem gdzie się wpakowałem. Do tego założyłem sobie lekko wytarte Smart Samy i jazda w błocie była kiepska. Za to Panaracer z przodu bardzo dobrze mnie prowadził:)

Nie raz wpakowałem sie w takie coś...

Widać że jeździli tam ludzie na Quadach, Motocrosach i Rowerach, dziwne...



Wszędzie pięknie:)


Widać gdzie zaczyna sie podjazd na Matysówkę:


Chciałbym mieć taki domek na działce:


Na samym końcu wpakowałem sie w największe błoto, bo pojechałem w stronę Siedlisk jakimiś polami, ale dojechałem tylko do Wisłoka... nie musze pisać jak było tam nawalone mułu ;) masakra...

Dobrze że mam myjkę, bo nie chciało by mi sie tego myć ręcznie:

Jazda na głodzie w tereny

Sobota, 22 maja 2010 · Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia
Niezła jazda z kumplami. Pojechaliśmy w okolice Błażowej, potem jakimiś polami do Kąkolówki, skąd widać było w oddali Patrię gdzie zapewne przebywali nasi kumple z BS (Włochaty z Ekipą)
W Niebylcu spotkaliśmy Azbesta87:) zamieniliśmy kilka słów i pognał dalej:D
Było bardzo fajnie, ale szkoda że nie mieliśmy nic więcej do jedzenia, bo na ostatnich kilometrach chciałem zjeść trawę w akcie desperacji:P
Baardzo duże zdjęcia...



Z każdej strony otaczały nas burzowe chmury, z których grzmiało: