Na wieś posprzątać i kosić trawkę

Wtorek, 11 maja 2010 · Komentarze(0)
Pojechaliśmy na wieś, potem zobaczyłem że nie ma paliwa do kosiarki, więc na stację i do Asi zjeść drugie śniadanie. Na wieś, wykosiłem wszystko. Powrót na obiad i do mojego domu po sekator i piłkę. Znowu na wieś powycinać kilka gałęzi i drzew.

Próba nowego aparatu w plenerze:)

Poniedziałek, 10 maja 2010 · Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia
Kilka dni temu kupiłem sobie aparat Kodak Z915:

Bardzo fajna maszynka na full manualu za niewielkie pieniądze. Właściwie to dopiero muszę go zrozumieć, co lubi, a czego nie;). No i mam nadzieję, że fotki będą zawsze lepsze niż z telefonu. No i ma 10krotny zoom co przy fotografowaniu pleneru często się przydaje. W zasadzie to w domu są już dwa duże kodaki:D Z1015 i z715, ale ten jest malutki.

Dzisiejsza jazda miała być terenowa, ale niestety w lesie było pełno wody, więc postanowiłem pojeździć polami. Pojechałem dzisiaj innymi drogami pod Krzyż w Niechobrzu. Jednak kółeczka na maszynach lepiej sie kręcą i czuć to.

Zjazd spod Krzyża to taka fajna jazda enduro. Praktycznie całą drogę jechałem od 38-41km/h :D jednak full to full:D Czysta przyjemność...

Kilka zdjęć nowym aparatem (wyższa kompresja):






Zoom na Krzyż z innej górki:


Tutaj zoom na kościół w Racławówce:


Rzeszów - Widok z Krzyża, ale jakość marna bo widoczność zła


Przy dużych zoomach brzegi są ciemniejsze, ale czego wymagać od takiego malucha:D

Gradowy sprint

Niedziela, 9 maja 2010 · Komentarze(0)
Na Kielanówkę i niestety nazad, bo zaczęło lać ostro i walić gradem:( Przez cały czas ścigałem sie z chmurą, ale ostatecznie mnie dopadła...

Jura - Szlak Orlich Gniazd - dzień 2

Sobota, 1 maja 2010 · Komentarze(5)
Dzień drugi to już mało terenu, ale za to cholerny deszcz przez większość drogi...
Nasze bunkry:


Tutaj relacja z pierwszego dnia

Rześki dzionek, ale pochmurny:(

Ekipa zgrana i przeciwdeszczowo ubrana

No i jazda w teren:



Tutaj Robert drążył skałę, a i jakaś dziewczyna chyba też była... ;)

W zasadzie nie było gdzie robić zdjęć bo pogoda była syfiasta...
Po mękach w deszczu musiałem wylewać wodę z butów, bo nie pomyślałem o tym że chociaż mam nieprzemakalny strój, to buty nie:p
Jakby ktoś pytał czy sie zapociłem to powiem że umiarkowanie, czyli prawie tak samo jak w mojej kurtce rowerowej. Należy tylko mieć pod spodem rowerowe ciuchy i jest spoko:)

No żrę czekoladę, która sie rozmokła

Dotarliśmy do ruin zamku w Ogrodzieńcu:

Taka panoramka z 6ciu zdjęć od Wujka:D

Deszcz przestał w końcu padać i zrobiło mi sie gorąco:


Potem Olsztyn i kolejne ruiny:



Dojechaliśmy do Częstochowy:




Wjeżdżamy do Klasztoru:


Na apel nie mogliśmy zostać, bo pociąg mieliśmy o 21.36 więc usiedliśmy wytyrani na dworcu, a nieopodal grało disco polo i śpiewali nawaleni ludzie:D
Zakupiliśmy kilka napojów energetycznych i dalej czekać na pociąg:

Długo jeszcze?


Na dworcu w Częstochowie było w miarę spokojnie

w Katowicach nam się nie podobało, bo obok rowerów kręcił się jakiś typek, który chyba udawał nawalonego, bo zerkał na rower Roniego.
Mieliśmy tam pociąg o 1.30 w nocy i dlatego czekaliśmy na dworcu prawie 2 godziny.

Okazało się że wsiedliśmy z rowerami do wagonu który odczepiają w Płaszowie i jedzie on do Krynicy:D ale konduktorka powiedziała że w Płaszowie mamy 20 minut na przeniesienie się z rowerami do właściwego wagonu, więc tak zrobiliśmy. Rower do dziś ma ślad farby z wagonu na korbie:p

Jakie to szczęście, gdy okazało się że wagon który przyczepili do Rzeszowa, był wagonem rowerowym:). Wpakowaliśmy tam rowery i wszyscy oprócz mnie, poszli kimać. Pilnowałem rowerów i wietrzyłem się przez okno, bo nie lubię spać w pociągu, chociaż koło 4 rano mnie dopadło na kilka minut.

Przyjazd o 6.30.

Skład wycieczki: Ja, Roni, Robert i nieobecny na BS Chicken22222 (Wujek chicken)

Jura - Szlak Orlich Gniazd - dzień 1

Piątek, 30 kwietnia 2010 · Komentarze(4)
No i nareszcie:)

Wyjechaliśmy o 6.30 z dworca do Krakowa. Jechaliśmy nowym wagonem TLK, gdzie czuliśmy sie jak w Star Treku hehe, bo drzwi były na guzik i jakieś wyświetlacze pod sufitem...

Po przyjeździe, spotkaliśmy Tankiana który poprowadził nas przez Kraków na szlak, ale przed tym próbowaliśmy wszyscy znaleźć mapę szlaku i jakiś bar mleczny. Mapę w końcu kupiliśmy na ulicy Jagiellońskiej w sklepie podróżnika.

Chicken22222, RobertGTW i Tankian

Nasze osły terenowe;)


Wyjazd na trasę:


Robert już od początku szuka dropsa:p a znalazł go na dnie sakwy:


Pogoda była piękna tego dnia i jak sie okazało, to niestety tylko tego jedynego dnia...




Skałki były czasem ogromne...




Wielka maczuga:




Było ciepło jak widać:D



Po kilkunastu kilometrach pogubiliśmy sie na trasie i po raz kolejny potrzebna była nam pomiętolona mapa:


W Olkuszu zjedliśmy dość fajny i tani obiad (14zł) Składał się z dwóch dań + deser + kawa lub herbata:


Po obiedzie zaczęło sie nerwowe poszukiwanie pola namiotowego, którego ostatecznie nie znaleźliśmy, ale pewien facet pozwolił nam sie rozbić na ogródku.
Było coraz ciemniej...



Spaliśmy w namiotach dwuosobowych. Ja niestety nie wziąłem śpiwora... Lepiej nie pytać jak było;)
Dziadek który nas ugościł, wypił kilka piw i opowiadał nam "ciekawe" historie o przyjezdnych. W nocy wystrzelił z dowcipem o lesie i żydówce, ale nikt z nas nie wiedział o co chodziło:p

Dalszy ciąg mojej pseudorelacji w nowszym wpisie.

Odkrywanie szlaków terenowych z Guniamasterem

Sobota, 24 kwietnia 2010 · Komentarze(9)
Najlepszy wypad terenowy w tym roku:)
Dużo zjazdów i podjazdów, szutru kamieni i zaschniętego błota. Rower ładnie wszystko łykał:D
To zdjęcie mi sie najbardziej podoba:
[/url

[url=http://kundello.wrzuta.pl/sr/f/9gMILTgxrAk/panorama_6]


]
Pokazuje to co najpiękniejsze w tym sporcie.

Takie dróżki były rajem:)




Szkoda że na zdjęciach nie widać nigdy stromości podjazdów...




Gunia na rozstaju dróg;)

Tutaj był fajny długo zjazd, którego stromości tez nie widać:p


W lesie przywitały nas fajne koleiny na podjazdach:




Na Patrii nie było nikogo, oprócz zgrai dzieciaków z wycieczki szkolnej, w które mało co nie wjechalismy.

No i jeszcze Gunia:

I jest jazda:)


Jechaliśmy i co jakiś czas zahaczaliśmy i jakieś polne dróżki, które niestety doprowadzały nas do czyichś domów, aż wreszcie skręciliśmy na Wilczak i dalej trasą Micia, przez Błażową i dalej gdzieś na Kąkolówkę polami. Potem lasami na północ w stronę Patrii, bo mielismy nadzieję spotkać rowerowców spod wielkiej;) Niestety pojechali gdzie indziej.

Zjazdy były na prawdę szybkie i dość techniczne, bo było mnóstwo zachniętych kolein i dużych kamieni.

Nowy bagażnik i boczne trzymajki sakw;)

Piątek, 23 kwietnia 2010 · Komentarze(5)
Kategoria Moje zdjęcia

I wsporniki:

Dobra rzecz:) na wyjazd musiałem to kupić bo chociaż mój rower nie jest przystosowany do dalekiej jazdy, to można go dostosować w miarę potrzeb do dźwigania namiotu i całego sprzętu, do tego można ostrzej poszaleć bo zawieszka dba o ekwipunek:)

Trasa do Asi itd... kilka małych jazd po mieście