Crossiwo

Poniedziałek, 23 marca 2015 · Komentarze(0)
Nocna jazda samemu, ale bardzo fajnie sie jechało :)

Szosowo Bonarówka

Niedziela, 8 marca 2015 · Komentarze(1)
Jakoś bez mocy do połowy trasy, ale później szło lepiej. Niestety za ciepło się ubrałem i przegrzewałem. Nie lubie tego okresu przejściowego.
Nie chce mi się więcej pisać. Po prostu wsiadłem i jechałem. Fajnie jest :)

W tle Strzałówka, a za nią Sucha góra.



Route 2 921 917 - powered by www.bikemap.net

Śmieci przy drodze - made in gupek

Niedziela, 22 lutego 2015 · Komentarze(3)
Po śmieciach dobrze można poznać preferencje smakowe Polaków, którzy z entuzjazmem je tam wyrzucają. Chodzi mi nawet nie o te worki, ale puszki i butelki. Gdyby tak policzyć śmieci, to wychodzi że 1/3 napojów to energetyki, kolejna część to napoje gazowane typu cola, i reszta to puszki z piwa i flaszki wódki. Teraz pomyślmy, jedzie taki wsiowy burak swojom czarnom alfom, beemkom, hondom i innom mazdom* i po spożyciu owych napojów, wypierdziela je za okno, myśląc że pozbył się problemu, a w domu zaoszczędzi te kilka groszy za wywóz śmieci. Niestety tak się nie stanie. Butla popłynie z wodą do większego rowu, potem do jeszcze większego, do rzeczki, rzeki i do Wisły, aż w końcu do Bałtyku. Potem taki burak szarpnie się na wakacje nad naszym, albo innym pięknym morzem i będzie narzekał na wszechobecny syf, bo mu plastikowe butelki przeszkadzają. Jeśli kiedykolwiek ktoś z was będzie nad morzem, to warto przeczytać co jest napisane na śmieciach. Być może nawet na Karaibach lub nawet na Polinezji, spotkacie Polskie wesołe śmieci, które w Nockowej kilka lat temu jakiś wiejski burak pierd... do rowu.
Nie wspomniałem jeszcze o tym, że ryby też wpieprzają ten plastik i umierają, przez co jest ich coraz mniej i przez to są droższe, a rybacy narzekają na zakazy połowów.
Być może ryby kiedyś wbudują plastik i powstaną ryby ludojady z plastiku! Aaaa!
Albo niezniszczalne żółwie ze skorupami powleczonymi teflonem ;)

Route 2 910 768 - powered by www.bikemap.net

A w ogóle dla tych co myślą, że ja tylko trance słucham, to polecam obczaić zespół The Calm blue Sea. Szczególnie płytę o wdzięcznym rycerskim tytule Siegfried An Original Score. To taki fajny gitarowy post-rockowy i czasami dziwny do sklasyfikowania nurt. Niby taka ścieżka dźwiękowa do historii którą sami musimy sobie ułożyć słuchając tej płyty.
Się nie zamykam się na gatunki muzyki inne :P

Dzisiejsza traska była mocna. Nitro palyło gumy, rowerowe ustrojstwo szalałoooo! Nie wiem czy to wina carbo, albo po prostu pogoda była lepsza i nie wiało mi mocno, w moją serwisową spracowaną i umęczoną twarz ;)
W ogóle dziwna sytuacja, bo wracając mijałem ludzi, którzy mijali mnie. Ja nie wiem jak można spać do 10 w niedziele. Ja tam wolę wstać jak człowiek o 6.30 i o 9 na rower ;)

* wymowa oryginalna

Wiatry wiejom we mię bardzo

Sobota, 21 lutego 2015 · Komentarze(3)
Miałem jechać z Tomkiem, który ostro daje w palnik, bo wcina koks, ale chyba wczoraj przedawkował i dzisiaj rano napisał, że nie jedzie... Niestety wiadomość odczytałem dopiero gdy miałem wychodzić. Nie jestem przecież sprzężony z telefonem ;)
Modyfikacja polegała na tym, że założyłem słuchawki i pojechałem się ujechać. Wiało mocno, a ja starałem się cisnąć ile się da. Chyba jednak kondycja siadła.
Na Lubenii wiało tak mocno, że raz zepchnęło mnie z drogi prawie do rowu. Za to przez Boguchwałę darłem z 50km/h :D


Route 2 909 394 - powered by www.bikemap.net

Zima jest wysoko. Tak zauważyłem.

Niedziela, 15 lutego 2015 · Komentarze(9)
Co by tutaj nie zanudzać, powiem wprost. Chcesz jeszcze trochę śniegu, to jedź w góry :)
My tutaj w okolicy Rzeszowa nie mamy za dużych, ale jednak snieg trzyma się tam dużo dłużej niż na poziomie 200m nad poziomem morza.
Wstałem rano, a Zuki pisze że jednak nie da rady. Miałem jechać dzisiaj jakieś 120km, ale samemu morale spadły. Pytałem jeszcze Michała, ale on znowu psuje sobie kolana na stadionie :P
Skoczyłem jeszcze rano do Lydla po wafelki te w 10 paku, te niebieskie. Kupiłem 20, ale na trasie i tak ani jednego nie zjadłem. Przejechały się jeszcze trochę przynajmniej. Zawsze lepiej miec to poczucie, że ma się w razie czego co zjeść.
Pogoda super, aż szkoda w domu siedzieć. Wrzuciłem sobie jeszcze dla uprzyjemnienia czasu jazdy, kilka Best of Trance & Progressive chill out energy czapterów, chyba z 4, z czego każdy trwa 79 minut. Polecam :) Do jazdy szosowo to super sprawa. Tempo jednolite i jakoś tak fajnie się jedzie. Jestem tego zdania, że dobre utwory można znaleźć w każdym gatunku muzycznym.
Co do jazdy, to nic wielkiego się nie wydarzyło, poza tym, że pod krzyżem na wzniesieniu przed strzyżowem przechodziło sobie stadko jeleni i saren, ale przed wejściem na ulicę zatrzymały się i rozejrzały. Fajnie.
Na Brzeżance zima i trochę sniegu, ale byłem na to przygotowany psychicznie, bo sprzętowo juz nie. Oponki prawie bez bieznika, a na ulicy sporo lodu i sniegu. Miejscami asfalt. Ale jakoś dałem radę to przejechać. Spotkałem bardzo wielu biegaczy i szosowców. Z ludzi na MTB to widziałem tylko jedną dziewczynę na Niechobrzu. Michał, tak, to była dziewczyna na fajnym białym najnerze :D

Przez całą drogę myślałem o konfliktach na świecie. Dlaczego ludzie dają się pochłonąć przez zło, czyli przez szatana. Jeśli sie tak dobrze przyjrzeć, to można zauważyć że ludzie kierują się pychą i egoizmem. To tyle z cięższych teologicznych rozkmin ;)

To teraz kilka zdjęć dla tych, którzy pewnie i tak nie czytali tego co tam wyżej "nakomponowałem".


Ciężko się jechało na oponkach 700C przy 32mm szerokości, ale nawet dały radę.

Wisłokowy zakątek:

Front się zbliża... z północy.


Ujsrajło trochę sprzęcik, ale to przecież oczywistość.

Sucha, ale dzisiaj mokra:


Route 2 905 172 - powered by www.bikemap.net

Śnieżycowo podkarpacko

Niedziela, 8 lutego 2015 · Komentarze(0)
Powrócił jakiś aromat dawnych snieznych jazd z Piotrkiem. Odkąd mam prawie cały tydzień w pracy, to znowu odzyskałem sens jazdy rowerem. Wyruszyliśmy o 9 na śnieżne przebieżki w zaspach. Błota posniegowego praktycznie nie było. Bez problemów można naginać rowerem MTB.
Najpierw zalewem, potem ścieżką przy Wisłoku, mijamy kładkę ( to my robiliśmy tam ślad:D) i jedziemy na żółty w Lutoryżu. Przez pola jedzie się fajnie, chociaż miejscami dowaliło sniegu, a przecież nikt tam nie odśnieża. Czym dalej tym weselej się jedzie.

Wjeżdżamy na Grocho i chwilę jeszcze patrzymy na słynny dom, opuszczony chyba z 1995 roku, a są na nim zamontowane kamery. Nie wiem czy działają. Lubię takie miejsca.
Dojeżdżamy na miejsce ogniskowe i zjeżdżamy na dół do Krzyża i polami do domu. Pod krzyżem zaczęła się niezła śnieżyca. Prawie odmroziło nam nasze rowerowe mordy :D


Na zdjęciu widać, jak z tyłu zbliża się fajna śnieżyca. Jednak wolałbym żeby pogoda się zdecydowała.

Z Asią do lasu

Sobota, 7 lutego 2015 · Komentarze(0)
Kategoria Moje zdjęcia
Asia w końcu dała się namówić na zimowe śmiganko. Niestety zima w tym roku to jakaś imitacja. Dobrze że chociaż ta sobota była biała i fajnie się jechało.


Pośmigane w terenie na mieszczuchu :D

Niedziela, 1 lutego 2015 · Komentarze(0)
Jazda tym rowerem, to zupełnie jak jazda zwykłym samochodem po bezdrożach. Niestety o jakichś podjazdach nie ma mowy, bo kadencja spada znacznie i czuć kolana. Jeden podjazd był, ale musiałem naparzać na stojaka.
Ruszyliśmy z Asią przez nowe, jeszcze niedokończone ścieżki na rzeczce Lubczy. Gmina Boguchwała zdecydowała się na ich budowę. Z tego co mówił mi kolega z pracy, to ścieżka ma łączyć się z tą nad Wisłokiem, czyli pewnie będzie szła obok torów i przez ulicę Cichą w Boguchwale, aż do ujęcia wody na Wisłoku.
Oczywiście wszystko w sniegu, którego teraz trochę jeszcze dopadało.