A na Brzeżance zima :)
Niedziela, 11 grudnia 2011
· Komentarze(8)
Kategoria Dalekodystansowe, Moje zdjęcia
Zrobiłem sobie taką seteczkę na rozgrzanie, bo wiadomo, że w zimie nie ma to jak seta:D
Czym wyżej tym zimniej, jak widać na zdjęciach.
.jpg)
Tak było na podjeździe na Brzeżankę, który z daleka wygląda tak:
.jpg)
A troszkę wyżej już tak:
.JPG)
Na górze mrozik trzymał bo nawet zacząłem czuć palce, ale to dlatego ze się zasiedziałem na miejscu widokowym
Nie chce mi się opisywac tej trasy, bo chyba każdy jechał tam z milion razy:) Nie?
Ogólnie było szosowo, tempo takie ok jak na moje możliwości. Na zjazdach niestety musiałem hamować do kilkunastu km /h bo było sporo lodu, a na Brzeżance koleiny lodowe.
Po dotarciu na górę moim oczom ukazał się śnieg:D i od razu zachciało się jechać dalej. Śniegu i lodu było aż do Węglówki, czyli z 5km.
.JPG)
Chwila postoju na miejscu do picia... herbatki z termosu;)
.jpg)
Słoneczko nawet przygrzewało.
Później zjazd do Węglówki i jazda w stronę Krasnej:

W dali Góra Czosnki, z której zjeżdżaliśmy z Koną na wypadzie na Strzałówkę.
Teraz pewnie dałoby się tam spokojnie jechać, bo mróz złapał, a w lesie wbrew pozorom nie jest tak mokro jak się wydaje.
.jpg)
I oczywiście nadajnik wszelakich fal elektromagnetycznych na Podkarpacie, a nawet dalej:
.jpg)
Sucha Góra.
Dalej zjazd do Lutczy, ale skręciłem znowu na Strzyżów, bo lubię to miasteczko. Powrót praktycznie szosą czerwoną, czyli krajówką.
Czym wyżej tym zimniej, jak widać na zdjęciach.
.jpg)
Tak było na podjeździe na Brzeżankę, który z daleka wygląda tak:
.jpg)
A troszkę wyżej już tak:
Na górze mrozik trzymał bo nawet zacząłem czuć palce, ale to dlatego ze się zasiedziałem na miejscu widokowym
Nie chce mi się opisywac tej trasy, bo chyba każdy jechał tam z milion razy:) Nie?
Ogólnie było szosowo, tempo takie ok jak na moje możliwości. Na zjazdach niestety musiałem hamować do kilkunastu km /h bo było sporo lodu, a na Brzeżance koleiny lodowe.
Po dotarciu na górę moim oczom ukazał się śnieg:D i od razu zachciało się jechać dalej. Śniegu i lodu było aż do Węglówki, czyli z 5km.
Chwila postoju na miejscu do picia... herbatki z termosu;)
.jpg)
Słoneczko nawet przygrzewało.
Później zjazd do Węglówki i jazda w stronę Krasnej:
W dali Góra Czosnki, z której zjeżdżaliśmy z Koną na wypadzie na Strzałówkę.
Teraz pewnie dałoby się tam spokojnie jechać, bo mróz złapał, a w lesie wbrew pozorom nie jest tak mokro jak się wydaje.
.jpg)
I oczywiście nadajnik wszelakich fal elektromagnetycznych na Podkarpacie, a nawet dalej:
.jpg)
Sucha Góra.
Dalej zjazd do Lutczy, ale skręciłem znowu na Strzyżów, bo lubię to miasteczko. Powrót praktycznie szosą czerwoną, czyli krajówką.

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)




.jpg)









