Dzisiaj jest chyba mój największy dołek emocjonalno-fizyczny . Tragedia... Nawet nachodzą mnie myśli żeby przestać jeździć, bo może za dużo, nie ma gdzie, po co, z kim i czasu brak Nawet pomyślałem o tym: Ale nieee
Może po sesji sie uda coś pojeździć.
Dzisiaj nie miałem siły praktycznie nawet wjechać na matysówkę a przecież to typowa górka, która nie sprawiała mi raczej trudności.
Ostatni dzień (chyba pojde w ślady Azbesta i pojadę jeszcze raz:p) Szkoda że czas szybko biegnie... U Miśka było jak ostatnio:) Czyli super Hehe:). Jego rodzice są na prawdę wielcy:) Pozdrowienia dla was jesli to widzicie:)! Okolo 9 wyjechaliśmy z Miśkiem, a w Lesku Kuba musial nas opuścić. Dalej to juz znana trasa do Rzeszowa, byle by jak najszybciej. Asia znowu pokazała że ma niezłą kondycje:). Wyjazd na prawdę fajny, a Asia juz myśli gdzie by tu pojechać jeszcze... Pożegnanie z Miśkiem: Mapka trasy (na 3dni)
Pobudka o 5.30 ale stwierdziliśmy że jednak za wczesnie:p więc wstaliśmy o 7... Później pakowanie rzeczy do sakw, ale wczesniej jeszcze suszenie gaci :p bo noc była bardzo mglista. Po złożeniu namiotu, jeszcze tylko toaleta i jazda:D. Dojechaliśmy do Cisnej, a wczesniej do Smolnika, gdzie jest słynna kolejka wąskotorowa. Szlak jest ciagle remontowany, więc co jakis czas kilometrów przejazdu przybywa:). Warto sie przejechać:). Za Cisną była niezła serpentyna, oczywiście szliśmy:). Później już z górki aż do Baligrodu do naszego kolegi Kuby (na bs to Miśq) rozbiliśmy namiot na ogródku, ja pojechałem z Kubą nad Solinę:D. Powrót po zmroku:) Mycie i do namiotu. Namiot na naszej górce: siodełko polowe:p W użyciu: Osuwisko: Tory wąskotorówki: Zaczynają sie serpentyny:
Już po zjeździe... ... jedziemy tutaj: Zwierzaki:D (niedźwiedź ma prawdziwe zęby) Nawet żółw:p
Nadejszła wiekopomna chwiłla:p Czyli nasz wyjazd w Bieszczady z ekipą:). W wycieczce brali udział również moja siostra z chłopakiem, ale niestety w pierwszym dniu nie dali rady, a szczególnie moja biedna chora siostra która jechała dzielnie ponad 50km na antybiotyku. Wyruszyliśmy pociągiem do Jasła, bo tylko tam da sie dojechać pociągiem i jest blisko w góry, a nawet na Słowację. Jeszcze we 4 dojechaliśmy na górę, gdzie stoi krzyż na który można wejść (nazwa wypadła mi z głowy:p). Pozniej zjechalismy drogą w dół do miejscowości Kąty i stamtąd doliną do miejscowości Chyrowa, duzo szutru i dzikich widoków:). Dalej juz niezly podjazd do Mszany i asfaltem do Tylawy. Tam juz niestety siostra i jej chłopak odpuścili sobie dalszą jazde i pojechali w stronę Dukli gdzie później nocowali:). My z Asia ruszyliśmy na Cisną:) W tym dniu dojechaliśmy tylko do Wisłoka wielkiego, a raczej juz do Czystogarbu:) Pozdrowienia dla Guniamastera:D piękne tereny do jazdy. Komańcza pojawiła sie szybko. Potem to juz szło prawie że z górki:D Asia ma juz super kondycję i nie dawała za wygraną na podjazdach:) chociaż czasem było i tak że razem szliśmy, bo było strasznie goraco. Mój rower ważył chyba że 30kg, ale jakos sie toczył:). W Wisłoku Wielkim znaleźliśmy fajne miejsce na rozbicie namiotu:). Asia: Jedzenie: Przejazd przez wodę: Przystanek: Asia na kopcu: Krzyż:
Rower na rynku:
Asia pod górkę: Z Krzyża: Asia na zjeździe: Rzeczka przez drogę:
Ten dystans to sok wyciśnięty z wielu małych owoców ostatniej jazdy. Niestety na arbuzy czy melony nie ma co liczyć;) Na razie to porzeczki i agrest;)
W kompocie znalazła sie jazda do pracy malować płot (ół jee:D ) i jeszcze wiele wyjazdów po lody, do Asi, z Asią wieczorami i za dnia, po oponę i kilka pierdół z rowerowego.
A właśnie:) kupiłem sobie i Asi oponę. Szukałem Smart sama, ale wszędzie największy rozmiar to tylko 2.1, a ja potrzebuję 2.25. Znalazłem za to Schwalbe Black Jacka wersja na 2010 rok, czyli zmieniona (ponoć lepsza trakcja i mniejsze zużycie od starej wersji) Dla mnie to brat Smart sama i tylko za 40zł, (ss niestety po 67zł)
Oto wygląd nowej oponki na dłuższe wyprawy mieszane z terenem:
Ma łatwo iśc po asfalcie...
Asi kupiłem oponkę Accent Spirit, aby duch jazdy nie zaginął;) Przejechałem się na niej po piachu i błotku, jest cacy:) Niedroga bo tylko 22zł, a do Crossa jak znalazł, by pojeździć po wszystkim. Niestety ze smart sama zrobił się semi slick, albo bardzo semi slick:p
Co by sie dużo nie opisać, to powiem że byliśmy w tunelu wąskotorówki, który chyba zwiedził już każdy szanujący sie bajker z okolic Rzeszowa:) Słynny tunel ma długość 602 metrów i znajduje sie 30 metrów pod ziemia. Jest to najdłuższy w Europie tunel kolejek wąskotorowych, łączący Jawornik Polski ze Szklarami.
No to teraz gdzie, co i jak:D
Wybraliśmy sie taką drogą, by nie jechać asfaltem, ale szutrem i lasem. Lasu co prawda nie było wiele, ale szutru za to kilkadziesiąt kilometrów. Jacek wziął mapę szlaków rowerowych i jechaliśmy częścią zielonego, a potem czarnego szlaku. Po drodze w Hermanowej spotkaliśmy ekipę 3 osób na rowerach z Rzeszowa. Później spotykaliśmy ich jeszcze 2 razy na szlaku:) A niby jechali gdzie indziej:p Na szlaku tylko takie dróżki, czyli cycuś malinka dla rowerzystów: Ale więcej było dróg usypanym żwirkiem: Generalnie od Lasu w Straszydlu do samych Szklar, da sie jechać samym szutrem, no może z 5km asfaltu jest w Błażowej, a dalej już aż do Szklar jest szuter.
Większość drogi były takie widoczki (górki do około 400m n.p.m.)
Do tunelu darliśmy przez trawicha wielkie na ponad metr i w dodatku kłujące: Widać tam Asię...
Później już wjazd do tunelu i fota ekipy:
W tunelu przydały sie moje lampki: Idziemy, a na głowę co jakiś czas leje sie woda:
Po wyjechaniu z tunelu, piknik koło sklepu i jazda na szlak niebieski, który zgubiliśmy, ale i tak było fajnie, bo szczytem aż do Matysówki. Najpierw jednak podjazd:D
I jeszcze pamiątkowe zdjęcie koło przysiółka Kanada:D
Pojechaliśmy (z Matajsenem) przejechać sie w okolice Pstrągowej czyli niedaleko Strzyżowa (jakieś 8km od) Powoli odkrywam coraz więcej szutrówek i dróg polnych, gdzie da sie fajnie zasuwać i nic w nas nie wjedzie, chyba że jest to rozpędzony ciągnik:p Nowy rower, to Kross A8:D hehe
To oczywiście żart, ale przejechałem sie nim i muszę powiedzieć że bardzo fajna maszyna. Bez SPD przycisnąłem i darło sie nieźle, bo na moim to trzeba jednak mieć troszkę czasu na rozpęd. Zamiana: To mi nawet fajnie wyszło:D
Fajna Cerkiew, chyba najbliżej położona od Rzeszowa, bo w Bystrzycy
Zjazdzik żwirowy: I zaraz potem podjaździk:
Muszę jeszcze wybadać polne drogi, bo teraz widzę że są fajne zakątki, ale musi być sucho. Za to w zimie będzie gdzie śmigać, podczas gdy na drogach będzie ciapa z solą.
Latam:D (klik!) A to zdjęcie było sklejone z dwóch i my nie staliśmy obok siebie hehe
Zajechaliśmy szutrami do Kąkolówki, potem Lasem na Patrię i w dół szlakiem żółtym, poprzez Sołonkę i zjazd do Lubeni:D czyli to co każdy lubi. Prawdziwa rozgrzewka dla hamulców, bo spadek ma ładne procenty i jest długi. Jakiś ufol czy jak?:P w kamieniołomie
Fajna panoramka tam wyszła:
Gdzieś za lasem jest Patria:
Jakoś tak fajnie w tym kamieniołomie... W kamieniołomie są trzy krzyże nagrobne 3 dziewczyn które chyba tutaj zginęły... dziwna sprawa.
Taką skorupkę można normalnie odłupać i połamać. To taka skała warstwowa:
Bardzo fajna wycieczka:) Dzięki Matajsen za jazdę:)
Mapka trasy: http://www.mapmyride.com/route/pl/rzeszow/986127792723515651 Widoczność była super. Było widać najdalsze górki czyli Beskid Niski w którym byłem niedawno (ostatni plan) Klik Duże zdjęcie! Troszkę nieudane, bo mi sie pokręciło... Na najdalszym planie widać Góry w okolicach Dukli i Cergową, a może i coś więcej czyli okolice Rymanowa i Iwonicza... Co jak co, ale widoki były piękne... Uwielbiam patrzeć w dal:)
Tutaj widok na wszystkim znane górki w okolicach Suchej góry. Klik: Słoneczko ładnie smażyło, a wyjechaliśmy w najgorszy upał, bo o 15stej... Droga w Sołonce:
Wesoła kompaniiijjja! Już na górze przed lasem w Sołonce
Przyznam że na końcu nie miałem już pary w nogach po szosie, ale Matajsen cisnął ostro. Moja machina jest strasznie kaloriożerna.