Po wielkim obżarstwie

Środa, 24 grudnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria Po zmroku
Po wielkim obżarstwie nadszedł czas na jazdę:) pomimo tego że było -5 stopni jechało sie przyjemnie bo wreszcie czułem że nie umrę z głodu gdzieś na trasie:p

W czasie jazdy wszystko pięknie sie ułożyło:D

Na wiochę:D ! sprawdzić

Środa, 17 grudnia 2008 · Komentarze(0)
Na wiochę:D ! sprawdzić stan licznika w mojej przyszłym domu:P Posiedziałem chwilkę, porozmyślałem nad kunsztem budownictwa mojego dziadka i babci...
W domu było zimno bo teraz nikt tam nie mieszka. Zdjęć nie będzie bo domek do remontu:p

Potem do Asi i do domu:)

Nocna jazda po lesie z

Wtorek, 16 grudnia 2008 · Komentarze(1)
Nocna jazda po lesie z Robertem GTW:)
Było troszkę błotka i rowerek jest w stanie łaski ubłacającej:p
Wyruszyliśmy o 20:05, temp około -1 Robert ze swoją bocialarką oślepiał wszystko co ma oczy:p
Posmigaliśmy troche po lesie, ale było gdzieniegdzie duużo błotka:D
na jednym zakręcie z górki, prawie wpadłem do rowu po tym jak nie zauważyłem dziury. Wybiło mnie z rowerem w prawo (a zakręt w lewo) i na błocie ledwo co się zatrzymałem...za to mijaliśmy dużo samochodów które stały nie wiadomo po co w lesie...;) Nawet pod krzyżem milenijnym była jakaś furka.

Fotki robione moim telefonem dlatego takie kiepściaste, ale są:D


Kolejna sesja na menelskiej ławce:D nawet nasze reklamówki zostały:D

Iznynier Robert:D



To tylko zbiór wyjazdów

Poniedziałek, 15 grudnia 2008 · Komentarze(3)
To tylko zbiór wyjazdów od ostatniego śmigania z Robertem.

Z kilka razy do Asi, na wieś, na miasto i do babci. Jakoś sie uzbierało.

Na wsi miałem troszkę pracy przy drzewkach:
Najpierw z Wujkiem cieliśmy te drzewka bo trzeba:D

Potem musiałem je wszystkie zanieść na kupę:

:D
trochę sie zmachałem bo jednak było ich 52 sztuki i swoje ważyły, a moje nogi są bardziej wyćwiczone niż ręce:p
Pola Racławówkowe:D

Z racji tego że jednak

Środa, 3 grudnia 2008 · Komentarze(10)
Z racji tego że jednak pojechaliśmy pojeździć muszę edytować wpis.

Tak jak napisał RobertGTW , pojechaliśmy na dwie większe górki obok Rzeszowa. Trasa Rzeszów, Racławówka (obok Comatose) potem Niechobrz, Zgłobień, Nosówka, Kielanówka, Rzeszów, Matysówka i do domu adios:P Ale miałem z nóg takie flaki bo nie pojedliśmy z sobie i nie dało się jakoś fajnie wjechać . Miałem wrażenie że jadę na kapciu cały czas i do tego siodełko miałem za nisko:/






________________________________________________________________________________________________________



Kilka godzin wcześniej...

Dzisiaj tylko czyszczenie rowerka:) Urządziłem mu małą kąpiel :D :D
Był brudny ale jest czysty, wg kolejności zdarzeń logicznych hhe
w wannie dlatego że był taki:

a teraz jest czysty:)

Nocne śmiganie z Bolo92

Wtorek, 2 grudnia 2008 · Komentarze(5)
Nocne śmiganie z Bolo92 i niezłe ubłocenie roweru...Pojechalismy tą samą trasą co wcześniej z Robertem i Comatosem, na menelską ławke:) Tym razem wszędzie było pełno błota i wody. Tragedia cały rower w błocie.

W Zabierzowie pod kościołem

Bolo pije drinka:D

Bolo w ciemnościach...

Do Asi ze Staszkiem pouczyć

Poniedziałek, 1 grudnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria Moje zdjęcia
Do Asi ze Staszkiem pouczyć sie matmy:/ potem do domu i jakoś doszła ta reszta km...

Dobrze znane i nie bardzo lubiane:P

To co zwykle wg. harmonogramu

Niedziela, 30 listopada 2008 · Komentarze(0)
To co zwykle wg. harmonogramu :D:D Matysówka itd...Śmiganako z Comatosem i Robertem. Maks na zjeździe 64km/h ale gdyby wiatru nie było, to by na pewno 70 było:D

Wielkie nocne śmiganie w trudnych

Czwartek, 27 listopada 2008 · Komentarze(8)
Wielkie nocne śmiganie w trudnych warunkach:D Wszędzie śnieg, lód, błoto i kałuże do osi:) ale to jest to co tygrysy lubią najbardziej:D
Po takim czymś jeździliśmy:
Może to wygląda niegroźnie ale jest zmarznięte i w dodatku cholernie nieprzyczepne i skrywa kałuże...na zdjeciu szczerze mówiąc wygląda banalnie.




Pojechaliśmy około 21.20 z Rzeszowa do Lasu Czudeckiego tyle że w Rzeszowie nie wiało prawie i nie było wcale śniegu. Za to w Czudcu wiatr dosłownie zdzierał nas z drogi i jeszcze wszędzie było dużo lodu:) śniegu zresztą też...dosłownie inny świat.
Wjechaliśmy po lodzie, a raczej może nieudolnie próbowaliśmy wjechać:P, na najwyższy punkt czyli pod krzyż milenijny, a tam wiało jak na Giewoncie że można było się oprzeć na wietrze:)
Gdy schodziłem z rowerem to wiatr mi tak rower szarpnął że musiałem go trzymać bo by poleciał hehe:), a zjechaliśmy prawie na butach. Potem do lasu.

Myśleliśmy że będzie fajne tylko lekko zamarznięte błotko. Myliliśmy się. Wszędzie było pełno lodu zamarzniętych kolein i kałuż po osie.

Comatose na swoich semislickach nawet dawał rade, a Robert bez lampki pruł przed siebie w ciemnościach. To chyba najlepszy wyjazd w tym roku do lasu:)
Powrót po północy.
Pierwszy postój

Pogadane:D

Polewam sobie...



...i Innym:D

Usiedliśmy jakoś do zdjęcia i sie szczerzymy:D, a aparat stał na moich lampach dlatego ten taki odbłysk


Siedzimy na pikniku o 23 w lesie:D a co tam:p

Każda pora dobra na banana;)

Inne zdjęcia są niecenzuralne;);) hehe