Jeden z nielicznych dziennych przejazdów:) Do Asi i od Asi 2 razy ...Najpierw miałem pójść po matę DDR taką do tańczenia przed kompem, ale okazało sie że ten sklep to nie sklep, ale firma która instaluje sieci komputerowe;] no to wróciłem i do domu nawrót...potem rowerek do wanny:D Przepłukać i gotowe:D ROWER TEŻ CZŁOWIEK I MYĆ SIĘ MUSI ;)
Zimowa jazda w padającym śniegu...Po drodzę widziałem jak autobus driftował i dwóch kolesi urwało sobie lusterka na zakręcie, dzieci jeździły na sankach przyczepione do samochodu i facet kręcił kółeczka swoją furką:) Nowy odcinek obwodnicy północnej którą nawet nikt nie chodzi...mój ślad rowerowy był jedyny:D i jakieś tam psie łapy...a może to było coś... Lód na progu wodnym nazywanym zaporą na Wisłoku... Cały Rzeszów ma takie i podobne ozdoby:)
Nocna jazda po lesie z Robertem GTW:) Było troszkę błotka i rowerek jest w stanie łaski ubłacającej:p Wyruszyliśmy o 20:05, temp około -1 Robert ze swoją bocialarką oślepiał wszystko co ma oczy:p Posmigaliśmy troche po lesie, ale było gdzieniegdzie duużo błotka:D na jednym zakręcie z górki, prawie wpadłem do rowu po tym jak nie zauważyłem dziury. Wybiło mnie z rowerem w prawo (a zakręt w lewo) i na błocie ledwo co się zatrzymałem...za to mijaliśmy dużo samochodów które stały nie wiadomo po co w lesie...;) Nawet pod krzyżem milenijnym była jakaś furka. Fotki robione moim telefonem dlatego takie kiepściaste, ale są:D Kolejna sesja na menelskiej ławce:D nawet nasze reklamówki zostały:D Iznynier Robert:D
Z racji tego że jednak pojechaliśmy pojeździć muszę edytować wpis.
Tak jak napisał RobertGTW , pojechaliśmy na dwie większe górki obok Rzeszowa. Trasa Rzeszów, Racławówka (obok Comatose) potem Niechobrz, Zgłobień, Nosówka, Kielanówka, Rzeszów, Matysówka i do domu adios:P Ale miałem z nóg takie flaki bo nie pojedliśmy z sobie i nie dało się jakoś fajnie wjechać . Miałem wrażenie że jadę na kapciu cały czas i do tego siodełko miałem za nisko:/
Dzisiaj tylko czyszczenie rowerka:) Urządziłem mu małą kąpiel :D :D Był brudny ale jest czysty, wg kolejności zdarzeń logicznych hhe w wannie dlatego że był taki: a teraz jest czysty:)
Nocne śmiganie z Bolo92 i niezłe ubłocenie roweru...Pojechalismy tą samą trasą co wcześniej z Robertem i Comatosem, na menelską ławke:) Tym razem wszędzie było pełno błota i wody. Tragedia cały rower w błocie.
W Zabierzowie pod kościołem Bolo pije drinka:D Bolo w ciemnościach...
Wielkie nocne śmiganie w trudnych warunkach:D Wszędzie śnieg, lód, błoto i kałuże do osi:) ale to jest to co tygrysy lubią najbardziej:D Po takim czymś jeździliśmy: Może to wygląda niegroźnie ale jest zmarznięte i w dodatku cholernie nieprzyczepne i skrywa kałuże...na zdjeciu szczerze mówiąc wygląda banalnie.
Pojechaliśmy około 21.20 z Rzeszowa do Lasu Czudeckiego tyle że w Rzeszowie nie wiało prawie i nie było wcale śniegu. Za to w Czudcu wiatr dosłownie zdzierał nas z drogi i jeszcze wszędzie było dużo lodu:) śniegu zresztą też...dosłownie inny świat. Wjechaliśmy po lodzie, a raczej może nieudolnie próbowaliśmy wjechać:P, na najwyższy punkt czyli pod krzyż milenijny, a tam wiało jak na Giewoncie że można było się oprzeć na wietrze:) Gdy schodziłem z rowerem to wiatr mi tak rower szarpnął że musiałem go trzymać bo by poleciał hehe:), a zjechaliśmy prawie na butach. Potem do lasu.
Myśleliśmy że będzie fajne tylko lekko zamarznięte błotko. Myliliśmy się. Wszędzie było pełno lodu zamarzniętych kolein i kałuż po osie.
Comatose na swoich semislickach nawet dawał rade, a Robert bez lampki pruł przed siebie w ciemnościach. To chyba najlepszy wyjazd w tym roku do lasu:) Powrót po północy. Pierwszy postój Pogadane:D Polewam sobie...
...i Innym:D Usiedliśmy jakoś do zdjęcia i sie szczerzymy:D, a aparat stał na moich lampach dlatego ten taki odbłysk
Siedzimy na pikniku o 23 w lesie:D a co tam:p Każda pora dobra na banana;) Inne zdjęcia są niecenzuralne;);) hehe
Jazda do Asi po śniegu wieczorkiem:) wcześniej była niezła zamieć a teraz nawaliło tyle śniegu że jeździć się prawie nie da:p (dla nieumiejących jeździć:p)
Ale dzisiaj ładna pogoda:) korciło mnie wybrać się w dobrze znaną trasę i około 10 wyjechałem w kierunku Bratkowic na Kolbuszowe. Szkoda że trochę zimno pomimo że świeci słońce. Było gdzieś poniżej zera bo wszystkie kałuże zamarznięte, a w lesie szron. Na początku miałem jakiś cholerny kryzys oddechowy co mi się nie zdarzało :| nie wiem czemu miałem taką zadyszkę jakbym nie mógł pełnego oddechu wziąć...Siadłem na przystanku wypiłem (wodę z sokiem;) ) i jakoś znikło:)
Amortyzator przedni syczy jak hamulec od tira przy uginaniu:P dlatego ze olej zgęstniał i lepiej uszczelnia wszystko w środku więc powietrze wychodzi bardziej przez korki:p, ale amortyzuje tak samo:)
na postoju:) Taka dróżka którą dojechałem do wycinki drzew i nie dało sie tam przejechać... Kolejny postój na batonik:D
To jest stacja dystrybucji paliw Orlen w Widełce i ciufa:p A to mnie po prostu wkur...na debili! takim ludziom trzeba po prostu przypierd..ić:p
No i mam nowy telefonik z którego będę mógł wstawiać fotki na BS:D No ale nocne fotki nie wychodzą na telefonie zbyt dobrze, jak zresztą na każdym telefonie i aparacie. Nocne fotki pokazują słabe punkty matryc. Kładka na Wisłoku: Widok na próg wodny (nazywany często zaporą) Most zamkowy ale zdjecie jakieś nie tego... Ulica 3 Maja:) Pustki na ulicach bo jest -1 stopień i w dodatku poniedziałek...