Elektrownia wodna na Wisłoku:) w Rzeszowie...

Wtorek, 29 grudnia 2009 · Komentarze(4)
Kategoria Moje zdjęcia
Tak wiem, ślimaczyłem się, ale dlatego że nie chciałem potrącać pieszych, a do tego było dużo lodu.
Pojechałem na Matysówkę.

Dopadła mnie jakaś mania sprawdzania ciśnienia w oponie, bo ostatnio tam ją właśnie przebiłem.
Lubię ten widoczek takich pagórków nad Rzeszowem. Wydaje sie blisko, ale nie jest.


Źle podpisałem zdjęcia:p

A tutaj widać jak idzie budowa elektrowni wodnej na Wisłoku. Ma ona pomóc w zasilaniu lamp ulicznych, bo całego miasta nie zasili. Dobre i to:)


Póżniej do Asi.

Kapeć, pomoc drogowa i...

Poniedziałek, 28 grudnia 2009 · Komentarze(4)
Śnieżek znowu...

a idź...
No to tak. Po kilkunastu tysiącach kalorii zjedzonych na wigilii i masie placków, miałem parę w nogach. Nie brałem nawet plecaka z pompką i resztą przetrwalnika (oj ja głupi). Zasuwałem po ulicy i nagle zachciało mi sie pojechać przez ścieżkę terenową. Przywaliłem tylnym kołem w krawężnik bo nie było go prawie widać, a jechałem ze 35km/h po 2km zeszło powietrze. Mamuśka zgodziła sie na poratowanie mnie samochodem. Żyję:) Do Asi pojechałem rowerem siostry. Niezła maszynka, sam składałem.


Dzisiaj zaczął padać śnieg. Nie chce mi sie myć rowera po tej chlapie.

Od Asi przez zawieję snieżną...

Poniedziałek, 21 grudnia 2009 · Komentarze(2)
Tylko 3.6km więc kijowo, ale za to w jakim stylu:p trzeba było prowadzić rower bo sie jechać nie dało. Nie dość że śnieg walił po oczach to jeszcze wiatr spychał z drogi, w świeżo usypane zaspy.

Rower całą noc spędził na mrozie. Dzisiaj go wypucuje.

Dookoła Rzeszowa

Sobota, 19 grudnia 2009 · Komentarze(11)
Kategoria Po zmroku
Nic takiego, temperatura -15 i taka tam wieczorna dookoła miasta. Takie większe kółeczko. Wszędzie mamy ten sam śnieg, więc fotek nie będzie:P


Rekawiczki narciarskie z biedronki są świetne, cieplutko jest w nich nawet przy -15.
Nie wchłaniają potu:) za 13zł

Zdobywanie Krzyża i nauka jazdy...

Czwartek, 17 grudnia 2009 · Komentarze(12)
Kategoria Moje zdjęcia
Rower ani ja, nie widzieliśmy dzisiaj ani metra czarnego asfaltu:D. Pomyślałem że pojadę do Niechobrza pod krzyż drogami polnymi. Jak sie okazało to był zły wybór, a może nie taki zły, bo na ulicach wszędzie śnieg w postaci piaskowej, czyli sypkie wiórki spod kół. Za to na drogach polnych rozbijałem sie w zamarzniętych zasypanych koleinach. Jechać sie prawie nie dało, ujeżdżałem chyba z 50 razy. Było by dobrze gdyby ktos ta drogą w ogóle jechał, a tu kija, wszystko nietknięte od wczoraj. Dopiero pod koniec drogi jakiś dziadek zasuwał 4x4 i mi wytrasował koleinki i już było lepiej. Na przystanku rowerowym ludzie w przejeżdżających samochodach dziwnie sie na mnie patrzyli... Miałem oczywiście okulary, bo śnieg wali po oczach i nic nie widać.
Miałem takie uczucie jakby od nowa zaczynał sie uczyć jeździć, bo jechać drogą pełną śniegu nie jest łatwe. Cały czas rzuca i trzeba sie trzymać. Tych dróg jeszcze nie zdążono odśnieżyć.
Prędkość 25km/h to w tych warunkach na prawdę dużo hehe szczególnie na tej pełnej kolein drodze polnej.
Na zjeździe spod krzyża obniżyłem siodło co spowodowało obniżenie środka ciężkości i bardziej stabilną jazdę. Dałnhilowo:D

Z górki:)


Tu przed kapliczką jest droga asfaltowa :P


Zaczynają sie koleiny polne...


Przystanek rowerowy 3km od krzyża



Krzyż zdobyty:)



Osłonka dała radę:) trochę tylko naleciało na łańcuch.

Las i zimnica jak cholera... bo po 20;)

Wtorek, 15 grudnia 2009 · Komentarze(18)
Zaczęło sie tak. Myślę sobie gdzie by tu pojechać, gdy nagle dzwoni Comatose i pyta czy nie jedziemy dzisiaj w nocy do lasu. Oczywiście że tak:) - odpowiedziałem. Przecież nie ma nic lepszego niż jazda w grupie (nawet 2 osobowej:p) w lesie nocą po sniegu. No to wszystko co miałem zrobić domu zrobiłem. Pojechałem do Asi z aparatem siostry. Miałem go może z 5 razy w ręku, ale już cos tam umiem ustawić. Jest to Kodak Z1015is taki wielki kompakt z full manualnymi ustawieniami. Ogólnie aparat mi sie bardzo podoba bo nie jest drogi, a na prawde szybki.
Co prawda zdjęcia nocne nie wyjdą mi dobrze bo nie mam statywu i jeszcze nie poczułem filozofii działania tego sprzętu. Jeszcze kilka wypadów, a będzie dobrze.

Rozgadałem sie o aparacie...
Na zjazdach było strasznie zimno, myślałem że wargi mi odpadną, a uszy już piekły na maksa. Jednak trzeba grubszą czapeczkę na łepetynę. W ręce prawie ciepło, ale kto zjeżdżał bez pedałowania z dużej górki będzie wiedział że nawet grube ciuchy nie dają wiele. W taki mróz i koło lasu zawsze współczuje ludziom którzy byli na Syberii. Oni mieli tam często -30 stopni mrozu, a takie -10 to pikuś. Dopiero jak sie to czuje to ma sie dla nich respekt.

U Asi strzeliliśmy sobie kilka fotek. Jedna bardzo mi sie podoba i też ją tutaj zamieszczę.
Oto Asia

Oto nieudane troszkę zdjęcie Rzeszowa z Krzyża nocą.


To zdjęcie lasu już bardziej udane;) (tylko moje lampy świeciły, bez flesza)
Comatose stoi i sie niecierpliwy podczas gdy ja moimi zamarzniętymi palcami szukam opcji w aparacie hehe


Jeszcze raz bez flesza...


Osłona tym razem też sie przydała... Olej w Domain zgęstniał tak, że odbijał już wolniej, ale amorek nadal dobrze działa na mrozie.

Leniwie po śniezycku! :D Rzeszów-Boguchwała-Niechobrz

Poniedziałek, 14 grudnia 2009 · Komentarze(3)
Kategoria Moje zdjęcia

Mogielnica górka przed Niechobrzem


Domek do obserwacji. Fajnie było by mieć takie coś w ogrodzie hehe (dla dzieci rzecz jasna...)

Trasa miała byc dłuższa :P niestety nie jadłem śniadania, a zjedzone kanapki podczas jazdy, dodały mi sił dopiero w połowie drogi. Szkoda, bo chciałem objechać więcej terenu. Latem muszę obadać wszystkie okoliczne drogi polne. W Boguchwale spotkałem gościa na czerwonym fullu chyba Norco:) ładna maszynka...
Szkoda że ekipa sie wyłamała na zimę, bo w lesie jest teraz świetnie.

Krótko nad Wislok i okolice

Niedziela, 13 grudnia 2009 · Komentarze(1)
Coś mnie kolano zaczęło boleć po wcześniejszych jazdach, a w połowie drogi jakby ktoś wyłączył ból i jechało sie dobrze:) Pogoda była ładna i słoneczko świeciło. Na minusie. Zdjęć nie robiłem bo i tak nudne mi wychodzą...

Połonina, śnieg i mój wynalazek :)

Sobota, 12 grudnia 2009 · Komentarze(3)
Kategoria Moje zdjęcia
Wyjechałem około 10. Temperatura nie przekraczała 3 kresek poniżej zera. Byłem ciekaw jak sprawują sie moje wynalazki w tych warunkach. Okazuje sie że świetnie:D


Pierwszy wynalazek czyli błotniczek na damper, skutecznie chronił damper przed dużą ilością błota i wody, ale w parze z błotnikiem tylnym było by lepiej.
Natomiast osłona na korbę spełniła zadanie w 99% (1% coś tam zawsze wpadnie bokiem). Po błotnistych przeżyciach, łańcuch byl taki jak na początku jazdy i ani razu nie chrobotnął:D Powinni takie coś produkować... W każdym razie jestem zadowolony z tego:)

Było dość zimno, ale wiatr w kierunku Czudca miałem w plecy. Cały czas mialem lekki katar, który prawie zamarzał:). Dobrze że w nogi nie było zimno. Pod spodniami mialem kalesonki z polaru. W stopy jakoś nie marznę:) Błotko szybciej zamarzało na rowerze niż wysychało. W domu szybko zaczęło sie roztapiać i musialem sie spieszyć z myciem.
W lesie było pół na pół dróg zamarzniętych i błotnistych. Myślałem że wszystkie będą zamarznięte i jak głupi, nie wziąłem błotników. Potem okazało sie że rower nadaje sie do mycia. Po powrocie wskoczył do wanny i teraz lśni;)

No to kilka fotek:)
Rower na biało


Dużo żarełka


Na górze w Niechobrzu


Za krzyżem w Niechobrzu już było troszkę śniegu:) ślisko...


W Racławówce

Zdjęcia z telefonu.

W lesie była zupełna cisza.